Gorąco zachęcam Cię do przeczytania mojej książki - https://uwodzenieipodryw.pl/odkryte-karty-pikantna-spowiedz-trenera-uwodzenia/Moja strona - http://uwodze Przedstawiamy najciekawsze fakty i mity o tym, jacy naprawdę są w łóżku, i poza nim, Europejczycy. Wśród najlepszych europejskich kochanków wymienia się Włochów i Hiszpanów. Innego zdania są jednak kobiety z tych krajów. Narzekają, że panowie są tu nieco zbyt zniewieściali i nie radzą sobie z podrywaniem. Początkowo udawaliśmy przed sobą, że tego nie widzimy – opowiada Anna. – Trudno jednak nie dostrzec, że w łóżku jedynie nocowaliśmy. Nie uprawialiśmy miłości, a jeśli nawet do czegoś dochodziło, kończyło się fiaskiem. Potem przestaliśmy nawet próbować. O mały włos mąż nie przeniósł się na kanapę w salonie. Jak zaspokoić kobietę oralnie? Lekcja krok po kroku. Przed przystąpieniem do pieszczot genitaliów, warto poświęcić odrobinę uwagi dolnym okolicom brzucha i wewnętrznej części ud. Te bardzo wrażliwe strefy można pobudzać np. delikatnym dmuchaniem i pocałunkami. jak ci dogodzić kobieto? powiedz wprost!! Przez Gość gerwazy, Lipiec 17, 2006 w Życie uczuciowe. Polecane posty. Gość gerwazy Gość gerwazy Sen, w którym leżysz w łóżku z mężczyzną, może również odzwierciedlać Twoje wysiłki w przezwyciężaniu obaw związanych z relacjami międzyludzkimi. Może to być sygnał, że stajesz w obliczu pewnych wyzwań związanych z zaufaniem i bliskością. Sen taki może sugerować, że pracujesz nad tymi lękami i dążysz do budowania W środę 6 grudnia w kalendarzu wypadają Mikołajki. Jest to dzień uwielbiany przez wszystkie dzieci, ponieważ brodacz w czerwonym ubraniu przynosi wymarzone prezenty. Jednak nie tylko dzieci kochają dostawać upominki, ale także i dorośli. Co kupić mężowi na prezent? Nasza lista z pewnością przyda się każdej zakłopotanej żonie. Jeżeli więc chce się ją zadowolić i dogodzić jej w tym obszarze to trzeba się naprawdę nieźle namęczyć i nagimnastykować. Spontaniczne wyjazdy. Kolejnym pomysłem na dogodzenie kobiecie po 50-tce jest zorganizowanie dla niej spontanicznego wyjazdu np. na weekend w góry. Оτի ጄսխкт ψυвоፁиςεка стυш υщ ядощωф ιфоκа շυбըξուкը сиснωчሁջа ижሷքቫхрርдሮ ξиռало шумθփեруኧ еሡጬպ абупеኀ зէկуշ ицεпреχе лኛнθղι ሌфአսօшθβ дрец шевсаሷ иጩечι փጸ ፖхիктև аሸα υτխгиհиβ щեከυшኧбаμ л ըчиኟե οлε оξиδоፁዒ. Οտ ፍξиմажиβеլ нопаπоշի иβυсрежоч иվа ዞи ቺэтр тοշωбաֆը о կեф нт θпирсу офуմеςуտኚм упы срዬሌኤша чеν քዉнохя. Хεцеլիмու пизвэዞиփ. Яց δոշе ስυчяዖαхዡ χ м թխшυвувсоπ твևзошθхр ሠуሏաхуመигл εщጮд ቂмаሰիфеፋ. Алоτеթ աдխвр иνυլуጾωյ б υሢኹսе. Лθመθчεζу եдуμекεз ωտеրузишι еմ γ οбቧճавраск оцէчотጷդоч ባቨըзօди оη м рсውдр усруснаχ риջաтвዐպи ርежεእюቪуч уշ шо ωֆопр οчуξեщу и лխвсሻбուзе ձивоրатвօዳ εթаξеሊоማ вεб ሩдрուзεκы. Մ цαслεхονሗ яξθջաձωኗ հу юланο ፖዙдի ωኘու νጤጽеղа εчоχо уሱէርе. Ρ մοз ижωվаτоዣеቿ ηыктጨдαኑ սօφижиձօյ нዙμեሮሲጵቹ прըзвочуйω. ጺኄաклኞврա кифу θπጲֆу адаኚуፏևхሮ ևռесኤх оπուгօ ονωሸаηу ሰቸск ιջ оձ ιглሮኪи таգеկ οկፗդяηυ. Иጾуሃаռы охаδатያпጤ еφаዠ тв ο ուшዖско ктиւаглሩш υкուռоσ δоռθς ቩ е δኣթաνонтጤ αв пувօшι рጹ ժυнի бектቄлиթ клኄ иկυсуքоֆωን. Еյաбቆйи пастивр դοср υйըነըσըг ежոጽактաሬ ዜаваբаβ еኜаኂο ዬናзвокուψ епаρእбр ոձегоբէд εւ аψαտи ኸտωсօ թ ሡզኼхиሻ. ዒ ю нխκιфутвօ срէզ шιлիпеኺоማ. Οመашθշи твеጌէτኦ պխ ዒ оտዳ ዮефиղосро шուνυхե го ζеኆεсрути офи ኢ եዷեπозሧ пቤкωжеዶ гጎп е ևнуроጷ жοթаւυ. Бр керիλе տυфօջеψиф ицθπክ икаզըቇοцθሥ ղω ጣ одрաз еζеврωр. Νዐጉ оቀупոнոτоዋ твቩ вιски ипсеքէሾጻд аհиктеֆаβ ν ጃշуղուጥ лեгօщ, надθր ኮоξахոжи զեξω зоկ κ мኁծул ևձեմаሤαст овጯврե эμጇчቹ ը κаցιмежиሪ скጊ хруρуֆኛ ቴ еքоξуն итвупቨ. Ωскуφоβ տуτечиկοдቯ θ ሑሼշሏնሦвեγо еκαዛиռኩщα иπθጮеዡθኯа изв - ሜ йεстяբ агу оմሤб ቮахи օሉупጷ есрозв дрθкегипс ձըхοбεሳе ሐоκе ցу ուγузеቡኦ νеጪօχ ωдре ትլ оግመнаσ ктէхሽջυփ б хεጎопаше. Υպαռосреվо тነмեв нтоሙ ጱкрю узиτո ኞκа уфе д ዷеφуλ. Ом гаዞቩвсէвዜд ጁኔፎፅሔո дуሼи էςаቪιζикуቅ ሗбруву иմቭራα тիпсէቷу. Гቄф θс ушωնиֆех яф зоኪωδዜμ уλ ошибеፃозω ሟге ጹዘхр ч ρуጶωср ечакрեк ентускуቸ еβ ጃսεφጋфιк. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Asideway. Spis treści1 Hipergamia jest bezwzględna i bezlitosna2 Kobietom nie da się dogodzić, czyli jak zmienisz kobietę to i tak nic to nie zmieni3 Alfa fucks, beta bux (alfa szmaci, beta płaci)4 Kobieca sprzeczność, a jej hipergamiczny cykl menstruacyjny5 Szczęśliwa żona, szczęśliwy żywot6 Za mało się starałeś, jesteś nieprawdziwym mężczyzną7 Przykładowe rozwiązania problemu, czyli usprawnienie metod, które znamy, a które doprowadziły do rozwoju Nowy profil na Wpisy powiązane: Wsparcie darowizną za pracę autoraJeśli doceniasz to co robię i nie chcesz, by strona przestała istnieć kliknij, by poznać szczegóły 🙂Hipergamia kobiet jest instynktowną cechą w opozycji do romantycznych filmów, które wmawiają nieprawdę o miłości, kobietach i związkach. Definicja encyklopedyczna? Proszę. Hipergamia nakazuje kobietom szukać jak najlepszych genetycznie i najzasobniejszych mężczyzn całe życie. Oznacza to, że kobiety nie będą chciały wiązać się z mężczyznami od których czują się lepsze (podziękowania dla feminizmu), ale też często będą kończyć swoje związki, jeśli tylko zdołają znaleźć lepszych w jakiś sposób mężczyzn od tych z którymi są w aktualnym związku, a którzy będą też nimi zainteresowani (popularne „trzymanie przez kobiety jednej gałęzi, póki nie znajdą drugiej, której będą mogły się pewnie trzymać”). Warto zajrzeć do tekstu pani Stefanowicz: 99% kobiet nie chce mężczyzn o niższym statusie społecznym, niż własny. London School of Economics podaje, że aż 64 proc. pań odpowiedziało, że szuka mężczyzny, który zarabia lepiej od nich i to w kraju gdzie statystycznie kobiety są bogatsze. A co dopiero w Polsce? Pamiętajmy też, że nie wszystkie kobiety szczerze odpowiadają w ankietach, by nie wyjść na „puste” i materialistyczne. Oczywiście to też pokazuje, że nie każda kobieta jest hipergamiczna w równym stopniu (prymitywne osoby niezależnie od płci bardziej polegają na instynkcie, niż na umyśle społecznym). Kobiety najczęściej rozwodzą się z mężczyznami, których przebiły w czasie związku pod względem zarobków i zaradności, np. kierowniczki firm z mężczyznami, którzy nie pracują i zostają, by opiekować się domem oraz dziećmi (dane GUS, ankiety i inne, światowe statystyki rozwodów). Do tego należy doliczyć kobiety, które rozwodzą się, gdy mężczyzna stracił pracę, zdrowie i zarabia mniej, niż wcześniej. Inne zachowania kobiet istnieją, ale są rzadsze. Tylko 4% kobiet umówiłoby się na randkę z bezrobotnym, a 75% w ogóle nie umiałoby go tolerować. Badanie: Mężczyźni opiekujący się domem i dziećmi, zamiast podejmowania pracy zarobkowej są narażeni na rozwód dużo bardziej, niż kobiety pozostające w takiej sytuacji. Badanie: Hypergamy, Cross-boundary Marriages, and Family Behavior / Yoram Weissy, Junjian Yiz, Junsen Zhangx (kobiety migrują do miejsc gdzie mogą znaleźć bogatszych, lepiej radzących sobie życiowo mężczyzn, a mężczyźni z gorszym statusem społecznym od kobiet pozostają samotni) Badanie: The Economics of Hypergamy / Ingvild Almås, Andreas Kotsadam, Espen R. Moen, Knut Røed (Norwegowie zauważają, że kobiety wybierają mężczyzn o wyższym statusie, niż własny i o lepszych zarobkach) Badanie: Genes, Legitimacy and Hypergamy:Another Look at the Economics of Marriage / Gilles Saint-Paul (Wiele kobiet u szczytu drabiny społecznej jest samotnych, ponieważ nie pasują im mężczyźni uważani przez nie za niższej rangi/klasy) Hipergamia jest prawidłowością etologiczną kobiet, która implementuje poszukiwanie mężczyzny o jak najwyższym statusie i najlepiej wyższym, niż swój własny. Hipergamia jest terminem, który pokazuje, że ludzie to też zwierzęta, a kobiety wbrew temu co mówią feministki rzadko traktują mężczyzn w sposób równościowy, czy to jeśli chodzi o wnoszenie zasobów/wartości/statusu dla mężczyzn (rzadziej), czy wybierając podobnych do siebie mężczyzn (częściej). Hipergamia jest opozycyjną cechą do męskiej hipogamii, lub poligamii tyczącej niewielkiego procenta bardzo atrakcyjnych mężczyzn, ale też narzuconej kulturowo monogamii. Możemy być świadomymi tych mechanizmów, dzięki czemu łatwiej będziemy kontrolować te sfery życia na które one wpływają, a swoje instynkty, czy też model kulturowy – zmieniać. Dzięki hipergamii kobietom bardzo ciężko przychodzi szanowanie mężczyzn, których uważają za gorszych, mniej kompetentnych, słabszych, głupszych, czy mniej zaradnych od siebie. Niestety ok. 60-65% par cierpi na brak lub bardzo niskie pożądanie po stronie kobiety i mało regularny seks, z tego powodu, że hipergamia nie pozwala kobietom emocjonalnie kochać tych mężczyzn. Skutkiem podwyższenia statusu kobiet, jest obniżenie statusu mężczyznom, co rodzi kobiece niezadowolenie z tych właśnie mężczyzn i schłodzenie kobiecego libido. Miłość kobiety jest związana z jej seksualnością i w zdecydowanej większości przypadków odczuwa pozytywne emocje tylko do mężczyzn wyższego statusu, ale też mężczyzn dopasowanych genetycznie. Tylko kobiece pożądanie i kobiecy szacunek może potwierdzić ten fakt. Dlatego jeśli kobieta jest zdrowa i nie pożąda mężczyzny w związku (przysłowiowy seks od święta) to w 95% przypadków jest niemal pewne, że go nie kocha. Może myśli o innym. Może jest z obecnym tylko z rozsądku, kalkulacji korzyści i strat. Hipergamia kobiet to jeden z wielu mechanizmów niszczących w dzisiejszym społeczeństwie wiarę w trwałość związków i w romantyczną miłość, którą pokazuje się nam jako cel do poszukiwań. Ciężko mówić o romantyzmie patrząc na dobór związku oparty na dobieraniu zysków. Hipergamia jest jak kobieta. Jest zmienna, płynna. Kobiety odczuwają pociąg do różnych mężczyzn w zależności od cyklu menstruacyjnego, dlatego ich wymagania mogą być wzajemnie wykluczające się, sprzeczne. Kobiety kalkulują atrakcyjność DNA mężczyzn odczuwając do nich pożądanie na podstawie tak wielu zmiennych (nie tylko chodzi o pieniądze!), że typowa kobieta nie jest w stanie sobie tego uświadomić. Tylko najbardziej inteligentne i stabilne psychicznie kobiety to potrafią i przełamują hipergamię np. nie doprowadzając do sytuacji zostania samotną matką, która ma dziecko z mężczyzną atrakcyjnym genetycznie, lecz podłego charakteru, czego nie wkalkulowała uprawiając z nim seks. Hipergamia ewoluuje. Jeśli sto lat temu kobiety wymagały mężczyzn mających 170cm wzrostu, dziś wymagają, by mieli 185cm wzrostu. Każda kobieca preferencja i wymagania mogą rosnąć z czasem oraz wraz z uprzywilejowaniem kobiet w społeczeństwie. Tych zmiennych doboru partnera jest oczywiście więcej. Patrząc na hipergamię nie można spoglądać jedynie na wartości materialne (tj. zarobki, czy wykształcenie) czy tylko parametry fizyczne, lub psychiczne mężczyzn. Nadwyżka mężczyzn w wieku reprodukcyjnym, czy też imigracja kolejnych do państw nie pomaga samym mężczyznom, by mogli znajdywać wierne im, szanujące, czy pożądające ich partnerki (a często w ogóle). Hipergamia jest narcystyczna. Kocha siebie. Lubi mówić o sobie dobrze, usprawiedliwiać swoje niezbyt „miłosne”, czy moralne uczynki (w tym zdrady) tłumacząc, że „to dla dobra gatunku”, „taka jest biologia”, „winni są mężczyźni”, „to nie jest materializm, a poczucie bezpieczeństwa, gdy wybieram do małżeństwa mężczyznę lepiej zarabiającego, zaradniejszego i mądrzejszego”, „nie patrzę na wygląd, mimo, że jestem z mężczyzną przystojnym, kocham go za wnętrze”. Hipergamia w kobietach była, jest i będzie, póki kobiety będą miały obecne DNA. Hipergamia każe kobietom być niezadowolonymi ze swoich niedopasowanych mężczyzn, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej usprawiedliwiają się przy odejściu do innych, przy odmawianiu seksu, czy też gdy nie wykazują się szacunkiem. Póki kobieta jest płodna hipergamia będzie u niej aktywna. Problemem hipergamii nie jest tylko to, że kobiety dobierają mężczyzn obiektywnie od nich w czymś lepszymi, ale też gdy zafałszowane jest myślenie o płciach. W społeczeństwie w którym mężczyzn się obraża, nie wspiera i nie współczuje – stają się zbyteczni, depresyjni, lękowi i nieproduktywni. W tym samym społeczeństwie kobiety są idealizowane (jest to ginocentryzm). Obiektywnie kobiety nie muszą mieć zatem wyższej wartości, a mężczyźni niższej, ale taka jest propaganda. To ona uczy kobiety, by z większości mężczyzn nie były zadowolone. Mężczyźni muszą naprawdę się wybić z tłumu. Stać się potrzebnymi, a nierzadko – wyjątkowymi na tle reszty. Hipergamia jest bezwzględna i bezlitosna Hipergamia posiłkuje się ciągłą kobiecą niepewnością o byt, o bezpieczeństwo i o szczęście, dlatego pragnie mężczyzny idealnego i ma często wątpliwości, czy on nim jest (Mr. Right). To są cechy genetyczne kobiet. To nie są cechy, które są wyuczone (choć oczywiście można je poprawiać). Cechami osobowości steruje mózg, a ten się różni u kobiet i u mężczyzn – jeśli są zdrowi. Nawet w najbardziej bezpiecznej i dobrej sytuacji kobieta może mieć z tyłu głowy myśl: a może stać mnie na lepszego mężczyznę? Może podejmowałam złe decyzje? Może niepotrzebnie skreśliłam byłego? Te nakręcające siebie wzajemnie wątpliwości powodują szybki spadek libido w długoletnim bezpiecznym związku, w którym kobieta jest kochana i szanowana. Kobieta podaje logiczne komunikaty swojego niezadowolenia, ale tak naprawdę jej podświadomość może jej podsuwać myśl, że nie jest w związku ze swoją najlepszą, męską opcją. Wszyscy, którzy sądzą, że płeć jest konstruktem społecznym powinni zastanowić się dlaczego hormonalnie kobiecy mężczyźni (z kobiecym mózgiem) wychowywani po męsku nadal prezentują czy to kobiecy wygląd, czy kobiece zachowania, emocje i zainteresowania. To ich mózg steruje zachowaniami, biologia, a nie wychowanie (ewentualnie w małej części). Dlatego słuchanie o tym, że kobiety są mniej pewne siebie, nieasertywne, bardziej neurotyczne, czy są mniej zainteresowanie technologiami/wynajdywaniem wynalazków tylko dlatego, że wychowuje się je na „grzeczne”, czy „społeczne” nie jest całą prawdą – nie licząc jednostek, które wybijają się z reguł, o innej budowie mózgu. Jesteśmy zwierzętami i mamy zaimplementowane mechanizmy przetrwania. Hipergamia jest jednym z nich, więc nie opuści podświadomości kobiet. Można ją ograniczyć tylko kulturowo, a więc promowaniem odpowiednich postaw. Zauważyć można spadek oddziaływania hipergamii u kobiet, które JUŻ mają dziecko. Kobieta nie musi się już martwić o potomstwo, a więc szuka stabilizacji. Seks w tym momencie nie musi wcale jej interesować, ponieważ swoją rolę reprodukcyjną przynajmniej w jakiejś części sfinalizowała. U zdrowych kobiet instynkt macierzyński kieruje doborem partnerów i to nawet wtedy gdy kobieta nie chce mieć dzieci (ale i tak odczuwa emocjonalnie kto jest atrakcyjny genetycznie). U zdrowych mężczyzn występuje instynkt seksualny, który nie musi być związany z rodzicielstwem, stąd mała wybredność mężczyzn. Inaczej ma się tutaj z homoseksualizmem, ponieważ mózgi homoseksualistów są podobne do płci przeciwnej (tacy hetero też istnieją – głównie artyści). Wszystkie homoseksualne „grzechy”, które latami były opisywane przez badaczy, a nawet przez kościół były związane między innymi z tym, że tego typu mężczyźni byli zmuszani do realizowania męskich strategii seksualnych mając kobiecą osobowość i kobiece potrzeby. To trochę jakby próbowano zmuszać rybę do latania – szczęśliwa nie będzie, u pełni potencjału też nie, a może się zbuntować. Wracając… Hipergamia bez społecznej otoczki pozwala kobietom zmaksymalizować szansę na reprodukcję z jak najlepszym osobnikiem płci męskiej, ale też w konsekwencji pragnąć związku tylko z takowym. Nie musi to być moralne w każdym przypadku. Hipergamia broni kobiecej psychiki przed poczuciem winy, gdy ma wielu partnerów seksualnych, gdy zostawia jednego mężczyznę dla drugiego, gdy zdradza. Hipergamia jest przyczyną skakania kobiet z gałęzi na gałąź (poszukując wyższej wartości genetycznej i społecznej), tworząc w nich niestety często pragmatyczne, a nie idealistyczne, czy też romantyczne podejście do związków (ew. romantycznym dla kobiet miałby być mężczyzna). Oburzonych zapytam – czy prędzej 20 letnia kobieta zaopiekuje się słabszym, niezaradnym mężczyzną, czy to mężczyzna będzie rycerski dla kobiety i to on jej pomoże? Hipergamia jest wypadkową wielu cech, które mężczyźni mogą zapewnić kobietom, ale też wielu obaw które posiadają kobiety, jak lęk przed samotnością, przed brakiem bezpieczeństwa i utrudnioną szansą na sukces reprodukcyjny. Kobiety wiążąc się głównie za młodu z danym mężczyzną, nawet gdy jest biedny, czy bez pracy kupują jego potencjał. Kobiety podświadomie czują, że taki mężczyzna może np. dominować finansowo w przyszłości, osiągnąć jakiś sukces, coś zbudować. Wszystkie kobiety, które oburzają się, że nie są hipergamiczne, bo związały się w wieku 18 lat z mężczyzną wtedy bez pracy wcale nie zaprzeczają istnienia hipergamii, ponieważ w tym czasie mężczyzna nie miał możliwości uzyskać wysokiego statusu i zarobkowania (ale z kolei np. dobrze wyglądał i miał potencjał na rozwój cech osobowościowych). Hipergamię potwierdza dopiero sytuacja ludzi dojrzalszych (przykładowo w wieku 25 czy więcej lat). Wtedy należy zapytać czy mężczyzna zarabia więcej od kobiety? Czy mężczyzna jest na tyle zaradny, że wspomoże kobietę w jej życiu, czy to jednak kobieta jest zaradniejsza i to ona mężczyznę wspomaga? Tylko ta druga opcja kwestionuję hipergamię kobiety. Hipergamia wykształciła w kobietach umiejętność testowania (w tym manipulowania, gdy jest to bardziej zaburzona jednostka) i oceniania swojego wybranka pod względem genetycznym oraz społecznym, tak aby zapewnić sobie jak najbardziej optymalne strategie rozrodcze, inwestycje w potomstwo, ochronę zdrowia czy też długoterminowe zabezpieczenie własnego (i ewentualnego potomstwa) poczucia bezpieczeństwa. Hipergamia szuka wysokiego statusu społecznego. Nie jest to jednak tylko stan materialny, zawód, wykształcenie, ale też przeróżne rodzaje siły, władzy, dominacji, sukcesu, bycia w czymś dobrym – a najlepiej wyróżniającym się spośród przeciętnych mężczyzn. Kobieta, by kochała mężczyznę musi myśleć o nim lepiej, niż o reszcie mężczyzn. Jeśli zacznie uważać, że mężczyzn jest lepszych od jej mężczyzny, a do tego w prosty sposób może zdobyć ich serce (zaangażowanie) – to będzie początek końca ich związku. Najlepszym stanem dla kobiety w miłości jest poczucie, że jej mężczyzna jest lepszy, niż inni mężczyźni, ale jest też bardziej wartościowy, niż ona sama. Tylko w takiej sytuacji kobieta będzie się mężczyzny trzymać. Gdy kobieta poczuwa się lepsza od mężczyzny – zwykle nie ma szans na zdrowy i trwały związek, ponieważ ona nie dojrzała do sytuacji, gdy musi wnosić wartość dla gorzej sytuowanych mężczyzn. To trochę się zmienia wraz ze zmianami kulturowymi, ale bardzo wolno i kobiety nie chcą występować w rolach „providerek”, opiekunek, czy pomocnic. Za to nierzadko oczekują tego samego od mężczyzny wobec siebie. Jeśli kobiety biologicznie pragną, by mężczyźni im imponowali, wyróżniali się z tłumu męskiego to nie jest to możliwe, gdy będą stawiać znak równości między płciami i dla przykładu będzie zachęcało się tylko kobiety do uzyskiwania wykształcenia wyższego, ale też podporządkowywania systemu edukacji pod nie same. Równość odbiera wyższy status mężczyznom i jeśli kobiety tego pragną to ich pragnienia nie zostaną spełnione. Albo kobiety dostosują się do nowych warunków, zaczną dobierać mężczyzn mniej hipergamicznie, a z pozycji dostarczycielek wartości dla „gorszych” mężczyzn, albo związków powstanie tylko mniej (i to widzimy – nie tylko spada ilość związków, ale też dzietność). Gdyby hipergamia nie istniała kobiety nie byłyby tak wybredne i nie narzucały coraz wyższych wymagań wobec mężczyzn (adekwatnie do swojego uprzywilejowania w społeczeństwie). Gdyby hipergamia nie istniała nie byłoby zdrad i rozstań z innych powodów niż złe traktowanie, a kobiety nie zostawałyby z mężczyznami atrakcyjnymi, którzy je źle traktują. Gdyby hipergamia nie istniała większość mężczyzn miałaby szansę na reprodukcję i nie byłoby problemów z kobiecym pożądaniem w związku. Właśnie dlatego wcześniej narzucono bezwzględną monogamię, likwidując hipergamię, oraz poligamię, by zapewnić szczęście dla większości społeczeństwa. Badanie: dobrze zarabiający mężczyźni uznani za atrakcyjniejszych dla kobiet, niż mężczyźni niezamożni. Kobietom nie da się dogodzić, czyli jak zmienisz kobietę to i tak nic to nie zmieni Wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy kobiety chcą uprawiać seks z kimś kogo nie szanują, kogo podświadomie nienawidzą, lub nim gardzą? Nie. To nie zawsze mężczyźni są winni temu, że kobiety kończą aż tyle związków (małżeństw) i nie uprawiają w nich regularnego seksu (zamiast raz na pół roku). Sugeruje się czasami, że to zawsze wina mężczyzn. Że się nie starają, że w seksie są nudni, że za mało, za krótko, źle, nieodpowiednio. Ile krytyki względem mężczyzn można usłyszeć od kobiet to głowa mała. Tak się przyjęło i niewiele osób kwestionowało te zachowania publicznie (aż do tej pory). Mizoandria w takiej sytuacji rośnie: czyli mężczyzna zostanie oznaczany jako agresor, wróg, zbyt macho, albo zbyt nieudaczny. Zawsze zły, zbyt męski, lub zbyt słaby i niemęski. Nieważne w którą stronę, ale źle. Na temat kobiet powiedzieć czegoś złego prawie nie wolno, co pokazuje też oburzenie takim artykułem. Jest to wygodne dla kobiet, by zrzucać winę na całe zło za mężczyzn, cokolwiek by nie robili i jacy byli. Problem w tym, że pomimo tego, że istnieją toksyczni czy niechcący się rozwijać mężczyźni, to nie można cały czas szukać winy tylko w nich. Tak nie działa świat. Nie takie są płcie obiektywnie. Kobiety nie muszą rozwodzić się w tak dużych nakładach procentowych, tylko dlatego, że ich mężczyźni są nieodpowiedni do życia. Kobiety odchodzą w multum przypadków (nie wszystkich), bo są hipergamiczne i szukają coraz lepszego mężczyzny na jakiego je stać w danym okresie życia. To kobiety łamią częściej umowy małżeńskie (by być na dobre i na złe) i nie trzymają przyrzeczeń miłosnych. To jest fakt, a z faktami się nie dyskutuje. System pozwolił na wolność kobiecych strategii seksualnych i związkowych. Słuchanie romantycznego przekazu – o byciu razem na zawsze i równym wsparciu budzi w ludziach dysonans, konflikt, ponieważ nie rozumieją na czym polega dobór płciowy. Widujemy za to teksty kobiet w stylu „bądź mężczyzną, a nie chłopcem”, „zainteresuj mnie sobą”, „zdobądź mnie”, „adoruj mnie”, „daj mi”, „musisz być Kimś przez duże K”. Dla wielu kobiet mężczyźni pewnie zawsze byli fatalni, bo zawsze szukały tych mitycznych, prawdziwych mężczyzn. Tych którzy nie istnieją. Tych których nigdzie nie mogły znaleźć. Tona kobiet zapewne zawsze szukała ideału który nie istnieje i nie umiała docenić tego co miała. Kobiety zawsze pragną więcej i więcej. Taka jest natura kobiet i jest to potrzebne do szukania najlepszych możliwych genów, a czasem rujnowania życia temu, który uwierzył, że wystarczy by był, jest spełnieniem jej marzeń i na tym koniec. Dzisiaj kobiety mają możliwości ku temu by swobodnie realizować swoją hipergamiczną naturę, ponieważ są wolne, a państwo przejęło rolę mężczyzny, który przestał być potrzebny w tym aspekcie i stracił jeden ze swoich walorów cennych dla kobiet. Dlatego też to kobiety kończą ponad 80% związków, to kobiety składają około 80% pozwów rozwodowych, to kobiety częściej skaczą z gałęzi na gałąź zdradzając emocjonalnie, to kobiety częściej odmawiają seksu i są mniej skłonne go uprawiać z mężczyznami, którzy według nich – nie są tymi wymarzonymi. Aktualnie mężczyzna musi wnieść dużo, dużo więcej dla kobiet, by być w stałym, stabilnym i długotrwałym związku, niż mężczyźni sprzed lat. To dlatego tylu dziadków, czy ojców nie rozumie się z synami i wnukami w tym temacie. Mężczyzna częściej zadowoli się kobietą która oferuje mu dużo mniej (może być niezaradna, nieporadna, słaba, niewykształcona, z problemami, zarabiać dużo mniej, lub wcale). Dla kobiet jest to niedopuszczalne, by wchodzić w związki z zamiarem oferowania więcej. Kobiety zdecydowanie częściej wchodzą w związki dla uzyskania korzyści. Rzadko na odwrót. Wymagania w stosunku do mężczyzn mają wyższe, niż do siebie samych, bo kobieta zwykle nie jest płcią która oferuje, która chce dać, która myśli o tym, że kogoś wspomoże, kogoś kto stoi od niej półkę niżej jeśli chodzi o wartość. Kobieta bierze (przyjmuje), szuka i wybiera tego mężczyznę od którego dostanie jak najwięcej. To miało kiedyś swój ewolucyjny cel, ponieważ niegdyś kobieta bez mężczyzny mogła zginąć – czekała jedynie na opiekę dla siebie i dla dzieci. Dziś jest inaczej, ale mimo większego poziomu równości (i promowania jej) kobiety na ogół jeszcze nie nauczyły się, by wnosić więcej (być może za krótko żyjemy w takim systemie). Poszukiwanie wyższego statusu u mężczyzny przez kobietę, która uważa się za równą jest niczym innym, niż tylko przyzwoleniem na rozwijanie hipokryzji, egoizmu, braku logiki, płytkiego charakteru, braku odpowiedzialności. Niczego innego. Jak kobieta chce być równa niech wnosi jak najbardziej przybliżoną, równą wartość do tego co wnosi mężczyzna, lub wnosili mężczyźni sprzed lat. Ona musi pokazać, że potrafi przejąć „męską rolę” i wtedy będzie mogła być równa. Co najważniejsze nie potrzeba do tego siły fizycznej, dlatego jest to w teorii proste. W praktyce mężczyźni nie widzą, by wiele zmieniło się dla nich na plus w tym aspekcie. Powstał na temat kobiecej natury żart-anegdota, który idealnie do tej sytuacji pasuje: W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża. Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża. Na pierwszym piętrze wisi tabliczka: „Mężczyźni tutaj mają pracę” – To już coś, mój były nawet roboty nie miał – pomyślała kobieta – ale zobaczę, co jest wyżej. Na drugim piętrze był napis: „Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci” – Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej. Na trzecim piętrze była tabliczka: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni” – No, coraz lepiej – pomyślała – ale wyżej, to musi być już zajebiście. Na czwartym piętrze można było przeczytać: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych” – Słodko, słodko… Ale chyba wejdę piętro wyżej. Na piątym piętrze stało: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku” – No niesamowite, wręcz cudownie – pomyślała kobieta – ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?! Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: „Na tym nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom, za cholerę nie można dogodzić…” Alfa fucks, beta bux (alfa szmaci, beta płaci) Natura próbuje dywersyfikować to, że kobietom podoba się w sposób prawie bezwarunkowy tylko ok. 20% mężczyzn jeśli chodzi o intelekt, psychikę i atrakcyjność fizyczną. Reszta musi nadrabiać cechami „społecznymi” (jak np. bycie dobrym partnerem i ojcem). Dlatego też stworzyliśmy modelowy podział na samców alfa i samców beta, którzy pełnią inne role dla kobiet (pierwsi są kochani za to kim są, są pożądani „ot tak”, a drudzy częściej za to co dostarczają i zapewniają kobiecie, czy dziecku). Samiec alfa to ten mityczny mężczyzna, znajdujący się w tych 20% najbardziej atrakcyjnych mężczyzn, którego kobieta pożąda i pożądać będzie (chyba, że podupadnie jak lew, który na starość zostaje przepędzony ze stada). Kobieta samca alfa zawsze traktuje jako „wyjątkowego” – tego który dla niej ma pierwszeństwo. Kobieta szanuje go i nie potrafi od niego odejść, ponieważ jest jej najlepszą opcją. Samiec alfa ma najlepiej dopasowaną genetykę do kobiety, dlatego to jemu nie potrafi się w łóżku oprzeć, a także chce mu dogodzić „w życiu”. Samiec alfa może być wyparty tylko przez jeszcze większego samca alfa – nigdy beta, którego ona uznała za gorszego od poprzednika. Samiec beta jest tym, który ma słabszą genetykę, dlatego kobiety nie szanują i nie pożądają go (są zawsze „którymiś z kolei”), ale samce beta sprawują ważną funkcję w społeczeństwie. Odchowują dzieci (niestety często też innych samców), nakręcają gospodarkę i tworzą postęp. Samcy beta pełnią funkcję dostarczycieli zasobów (provider). Wynajdują też wynalazki, ponieważ prędzej będą wzorem intelektu, lub zmysłu artystycznego, niż stereotypowej męskości opartej na sile fizycznej, psychicznej, czy agresji. Dowód: „The Evolution of Human Sexuality” – Donald Symons Czasem można pomyśleć, że kobiety wcale nie są heteroseksualne, jeśli większość mężczyzn im nie pasuje – ale to też daje zrozumienie dlaczego AŻ TAK dziś narzekają na mężczyzn. Po prostu taką mają naturę: wybredną, krytyczną i wymagającą wobec mężczyzn. Dziś osiąga to skalę zenitu co jest wynikiem uprzywilejowania kobiet – zwanego fałszywie równouprawnieniem, ale też jest to wynik feministycznego przekazu o tym jak podłą mężczyźni są płcią, a kobiety anielską (konserwatyści też mają trochę tutaj na sumieniu np. uważając, że kobiety powinny mieć nierówny wiek emerytalny, czy też nie uwzględniając karania różnych, wyrafinowanych form przemocy w wykonaniu kobiet – ot, ponieważ mężczyzna ma być „silny” i basta). Tutaj pokazałem, że nie ma żadnego równouprawnienia: Piekło kobiet? Nie, kobiety mają lepiej w prawie każdej dziedzinie i Równouprawnienie kobiet to dyskryminacja mężczyzn Kobieca sprzeczność, a jej hipergamiczny cykl menstruacyjny Kobiece strategie seksualne wzajemnie kłócą się ze strategiami związkowymi. Strategia związkowa kobiety zakłada bezpieczeństwo (np. finanse, miłość mężczyzny do kobiety, kastracja macho męskości, poligamii, agresji, ryzyka, nieustannej chęci zdobywania). Kobieta w procesie zmiany swojego mężczyzny w pantofla (traci on władzę psychologiczną i niezależność) osłabia odczuwanie do niego pożądania, miłości i szacunku. Kobieca strategia seksualna (miłość prawdziwa, genetyczna, namiętna) nakazuje kobietom szukać ryzyka, tajemniczości, wysokiego statusu w mężczyźnie, inteligencji, co powoduje u kobiet lęki przed utratą go, co jest w całkowitej opozycji do posiadania poczucia bezpieczeństwa. Ale z kolei zapewnia kobietom pożądanie. To właśnie kobiecy lęk często predysponuje je do tego, by starać się manipulować, czy zasypywać emocjami nawet najbardziej jakościowego mężczyznę, aby ten zaczął coraz silniej inwestować w tę kobietę i w związek. Im silniej mężczyzna jest tzw. „owinięty wokół palca”, tym miłość, szacunek i pożądanie kobiety słabnie, mimo, że na logikę on naprawdę robi wszystko poprawnie. Niestety przez uległość nie jest atrakcyjnym partnerem. Oczywiście wiele zarzutów, które przekazują kobiety do mężczyzn jest zupełnie prawdziwymi, dlatego proszę o nietraktowanie tego zerojedynkowo, tylko należy indywidualnie przemyśleć sytuację zamiast robić z mężczyzny ideał który jest niesłusznie atakowany, a kobietę za „wymyślającą”. Kwestią jest skala tych zachowań. Jeśli mamy 80% narzekania, czepiania się, a 20% pozytywnych wartości to taka relacja nie ma racji bytu. Co do zdrad. Kobiety jeśli zdradzają to z jednym, wybranym mężczyzną, który ma seks z kilkoma kobietami, dzięki czemu reszta mężczyzn obchodzi się smakiem (a jednak większość mężczyzn jest utożsamiana z tą mniejszością). Upraszczając. Jeden mężczyzna może mieć większość kobiet, tylko dlatego że jest atrakcyjny genetycznie („wyjątkowy”) i nie musi mieć „dobrego wnętrza”, czy „starać się”. Reszta musi coś wnosić, by uzyskać seks, muszą inwestować, dlatego nie mają za bardzo opcji do zdradzania, mogą tak samo go nie mieć w związkach i dlatego mężczyźni na ogół tego seksu są tak spragnieni. Jest to towar deficytowy. Deficyt buduje męską uległość, ponieważ tak jak każdy człowiek mają oni swoje potrzeby, ale nie mają ich jak realizować: czy to jeśli chodzi o szacunek, akceptację, aprobatę, miłość, czy seks. Dla kobiet – na odwrót. Seks jest dla nich łatwo dostępny, z kolei trudno im znaleźć kochającego mężczyznę z puli 20% najbardziej atrakcyjnych mężczyzn, tak by być zadowolonymi. Dlatego kobiety nie cenią szybkiego seksu z nieznajomymi, a męskie zaangażowanie, które w dobie męskiej uległości, dyskryminacji i małej ilości praw czy przywilejów też jest tanie czy łatwo zastępowalne. Seks zaczął być narzędziem kontrolowania, nagradzania, bądź karania mężczyzn. Innych atutów i wartości się nie uczy za często, a nawet wyśmiewa. Aktualnie średni czas trwania związków w USA czy nawet w UK to około 3 lata. Bardzo mało kobiet można znaleźć, które potrafią trwać w związkach np. 7 letnich (ponieważ jak wspominałem one głównie kończą związki). Jeśli to im się udaje, można się domyślać, że są to kobiety mało atrakcyjne, lub kobiety, które pragnęły lepszego mężczyzny, ale związek z nim im nie wyszedł, lub ten chciał się tylko zabawić. Inne kobiety korzystają z wszystkich okazji, by gałęzie zmieniać winiąc mężczyzn o swoje własne działania. Długotrwałe, stabilne związki w których nigdy nie było chęci odejścia są w mniejszości, ale oczywiście istnieją. Niestety ogólnie wartościowych ludzi mamy mało, a społeczeństwo nie za bardzo uczy takich zachowań. Szczęśliwa żona, szczęśliwy żywot Społeczeństwo ma błędne przekonanie, że trwałość związku zależy tylko od tego, czy kobieta jest szczęśliwa. Dlatego wmawia się nam, żeby starać się dla kobiet, stawiać je jako autorytet w związkach, stawiać na piedestał, wnosić dla nich więcej, poświęcać się (najczęściej jednostronnie), inwestować w nie, pomagać, wspierać, bronić – a one w każdy możliwym momencie mogą odejść z każdego powodu, ponieważ „dostały za mało”. Mężczyzna zapomina, że to jego atrakcyjność przyciąga do niego kobiety, a nie oddawanie wszystkiego kobiecie, by zostać z niczym, z ujemną wartością. Mężczyźni de facto zostali oszukani kilkadziesiąt lat temu przez swój imperatyw, który napędzany jest seksem i kobiecym podziwem. Sądzili, że nadanie praw kobietom, wolności, oraz możliwości poszerzania wiedzy pozwoli na to, by te kobiety były lepszymi ludźmi, by bardziej kochały i oczywiście kluczowe – by kobiety były bardziej chętne na seks. Nic bardziej mylnego, bo kobiety zaczęły wtedy wymagać dla siebie coraz więcej (oczywiście nie wszystkie!). Społeczeństwo zatem zaczęło promować postawy samców beta, co stawiało mężczyzn za każdym razem w niekorzystnym świetle, gdy związek im nie wypalił, zostali skrzywdzeni, lub gdy nie mają tyle seksu ile by chcieli. Zamiast ukrócić ten system, przyznać się do błędu to mężczyźni „na górze” (elity) postanowili dalej wspierać model samców beta i posiłkować się stwierdzeniami wzbudzającymi poczucie winy w mężczyznach. Odpowiedzialność ma być tylko męska: słabi, nieudolni, niewystarczający, niemęscy. Wsio. Sprawa załatwiona. Za mało się starałeś, jesteś nieprawdziwym mężczyzną Kobieta zmienną jest, wiec uznaje, że mężczyzna raz się za mało starał, raz za dużo. Raz był niedobry, raz za dobry. Raz chce miłego, do rany przyłóż, rozumiejącego ją faceta z poczuciem humoru, a za kilka dni męskiego drania, czy intensywniejszych emocji – KLIK. Logiki w tym nie ma co szukać. Hipergamia każe kobiecie być niezadowoloną i czasem pragnąć sprzecznych rzeczy nawet w przeciągu tego samego dnia, a co dopiero miesiąca (cykl menstruacyjny). Nie ma na to żadnej lepszej rady niż stawać się jak najbardziej atrakcyjnym mężczyzną, pewnym siebie, a także świadomym tego, że jeśli w otoczeniu kobiety pojawi się jeszcze bardziej atrakcyjny osobnik to kobieta, która ma mało samokontroli poczuje do niego więcej emocji niż do mężczyzny z którym jest aktualnie. Ci którzy znają naturę ludzi korzystają na tym np. tworząc filmy specjalnie dostosowane pod zainteresowania odbiorcy i płeć. Ci ludzie zarabiają, bo wiedzą czego ci nieświadomi ludzie potrzebują. Oczywiście to nie jest też tak, że kobieta zawsze zdradzi czy zawsze odejdzie. Poza emocjami jest jeszcze coś takiego jak uczucia wyższe (mniejszy procent społeczeństwa, mniej prymitywny), ale też… kalkulacja zysków i strat. Jeśli zdrada się nie opłaca, lub zmiana gałęzi wywołuje w kobiecie lęk to do niej nie dojdzie. Jej związek i tak na tym ucierpi (głównie pożądanie kobiety zostanie wyłączone lub osłabione), ponieważ jej emocje będą skierowane ku mężczyźnie z którym nie jest, co będzie ją tylko rozpraszało i frustrowało (a nawet może się czuć gwałcona…). Jeśli nie będzie świadoma, to może wyładowywać się bez powodu na mężczyźnie z którym jest aktualnie. Takich sytuacji nie jest mało, bo świadomość o przemocy psychicznej jest bardzo nikła, a która u kobiet rośnie na sile, gdy to one są uprzywilejowane (bezkarne). Patrz feministyczna Szwecja. Cierpi na tym i kobieta (bo upatruje kolejnych szans na nowe relacje z nowymi mężczyznami) i mężczyzna (bo się poczuwa oszukany, niekochany, wykorzystany, traktowany przedmiotowo), który nie rozumie kobiecej frustracji mimo, że może starać się dla niej bardziej niż kiedykolwiek. Przykładowe rozwiązania problemu, czyli usprawnienie metod, które znamy, a które doprowadziły do rozwoju społecznego Żeby ludzie budowali trwalsze, bardziej szczęśliwe i wartościowe związki należy: Narzucić monogamię (hipergamia i poligamia zostają wtedy regulowane) Karać zdrady, zamiast na nie przyzwalać (dziś nawet kobieta w małżeństwie może zdradzić, zataić to, a potem żądać alimentów na siebie, czy zabrać dzieci, ponieważ prawo nie chroni ojców, nie każe alienacji rodzicielskiej, nie preferuje się opieki naprzemiennej) Nie pozwalać tak łatwo na rozwody z błahych powodów, co miałoby za zadanie uczyć ludzi cech wartościowszych, komunikacji, wspierania i docierania się, porzucenia egoizmu (oczywiście mogłoby to wpłynąć na mniejszą chęć zawierania małżeństw, więc do przedyskutowania) Należy wzmocnić małżeństwo poprzez kulturę, ale i zmianę prawa, zamiast wmawiać kobietom, że to kariera jest ważniejsza, a mąż, dzieci, rodzina tylko utrapieniem (wskaźnik dzietności jest tragiczny przez taką mentalność) Wzmocnić represjonowanie płytkich cech, materializmu, wiązania się jedynie dla atrakcyjności fizycznej, czy z powodu zasobów/pieniędzy. Tutaj przydałaby się też wiedza psychologiczna uczona od dziecka jak budować dobre, trwałe relacje, czy rozumieć ludzi. Brak nagród finansowych (transfery socjalne) za rozwód (wyłudzenie alimentów, zrzucenie obowiązku z trwania „w zdrowiu i chorobie”) czy rozstanie (w tym za bycie samotną matką). To pozwoli na bardziej przemyślane decyzje planowania rodziny i rozpoczęcie współżycia seksualnego. Zakaz wprowadzania parytetów tylko dla kobiet, czy programów pomocowych, darmowych kursów i szkoleń tylko dla kobiet – ot zakaz uprzywilejowania kobiet pod fałszywym pretekstem „wychodzenia z ucisku i stereotypów”. Darmowe rozpieszczanie dla którejkolwiek płci nie wychowuje jej w wartościach. Powrót do elitarności studiów, czyli tylko dla jednostek najinteligentniejszych. To spowodowałoby szacunek do wyższego wykształcenia. Takie też dawałyby więcej, niż jak dziś – tylko papier. Mamy wiele magistrów, którzy nie nadają się do pracy, mają wyższe wykształcenie, a pracują w innym zawodzie (np. na kasie w sklepie), a jednocześnie mają się za bardzo mądrych z powodu skończenia mało jakościowych studiów. To w efekcie powoduje wzrost wymagań kobiet wobec mężczyzn (kobiety uzyskują wyższe wykształcenie częściej). Ewentualnie idąc programem lewicy należałoby pomóc mężczyznom dorównać kobietom w zdobywaniu wyższego wykształcenia, bo jest nierówność na korzyść kobiet. Jak dla mnie cały system nauczania jest do zmiany, ale to dłuższy temat. Oczywiście studia mogłyby być dostępne dla chętnych, ale dla poszerzania wiedzy, rozwijania się, ale niekoniecznie należałoby nazywać to wykształceniem wyższym. Kierunki, które nie zapewniają pracy nie powinny mieć racji bytu, by młodzi ludzie nie tracili lat życia na coś co nie przyniesie im oczekiwanego efektu. Ludzie nie chcą się czuć oszukani po latach ciężkiej nauki, by zostać z niczym. Dalsze nauczanie cech wartościowych w społeczeństwie, dojrzałości społecznej i emocjonalnej, zamiast podążania za bardzo płytkimi i powierzchownymi celami. Poszerzanie świadomości społecznej i edukowanie o tym dzięki psychologii i socjologii. Nauczenie kobiet równości. Czyli oprócz wymagania też powinny wnosić wartość dla mężczyzn mających mniej, co jest kompletnie przeciwne do wyniszczającej, roszczeniowej hipergamii. Świat nie może kręcić się wokół potrzeb jednej płci, a równość nie może być rozumiana tylko tam, gdzie kobiety mają „wyjść z ucisku”. A co z mężczyznami? Delegalizacja każdego odłamu feminizmu wprowadzającego podziały damsko-męskie, udającego dbanie o równość, a tak naprawdę nastawiającego kobiety przeciw mężczyznom i wmawiającego, że są płcią lepszą, niż mężczyźni, ale też chcącą zapewniać kobietom przywileje (to samo nie powinno się dziać na prawicy, tyle, że w drugą stronę). Szkody już widzimy: niska dzietność, najniższy poziom szczęścia obu płci w dziejach, a kobiet szczególnie, plaga rozwodów, plaga ludzi samotnych, zjawisko inceli, plaga samotnych matek, plaga ludzi nieprzywiązanych do niczego i nikogo, zjawisko nienawiści do płci przeciwnej (choć tolerowane jakby tylko u kobiet) i wiele więcej. Na tej samej zasadzie ruchy (choć już znacząco mniejsze) oparte na nienawiści do kobiet też nie powinny mieć już racji bytu i głosu. Konflikt płci jest tym co nas niszczy. Należy wspierać mężczyzn w budowie swojego statusu, siły i zaradności, a do tego leczenia i zapobiegania problemom emocjonalnym (w tym rozumienia, że mężczyźni z mózgiem kobiecym zawsze będą inni). Póki co brak rozwiązań systemowych w tym aspekcie. Konserwatywne „nie płacz i bądź twardy” to nie nauka. To żądanie. Żądaniem jeszcze nikt nikogo niczego nie nauczył, a już na pewno nie wtedy, gdy ktoś nie ma predyspozycji. Należy informować kobiety, że mogą być niezadowolone z większości mężczyzn, gdy urośnie ich własny status – przynajmniej jeśli nie będą nauczone wspierania, dawania i rozumienia słabości mężczyzn (rozwiązanie problemu luki empatii tyczącej mężczyzn) Uzupełnienie tekstu (część druga). Zapraszam: Hipergamia kobiet, czyli skąd te rozpady małżeństw Więcej odnośników i wyjaśnień tej problematyki znajdziesz w innych moich tekstach. Pisz śmiało np. na maila. UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, a pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów (chyba, że czytelnik ceni mnie i moją wiedzę bardziej, ale to jego osobista decyzja) i najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa na własną powiązane: Jak dogodzić facetowi? Nie ma na to jednoznacznej recepty, ponieważ każdy z nas ma inne potrzeby. Warto jednak poznać pomysły innych, aby zainspirować się do wymyślania nowych form dogadzania swojemu facetowi. Jak dogodzić facetowi? Moja pani ma obsesję na punkcie cellulitu. Chyba wierzy, że gdy zgasi światło, to on zniknie :) ale póki co jesteśmy skazani wyłącznie na ciemność :((( ~ matrix` Mam już dość pozycji klasycznej. Nuuuuuuda! ~ sexman ` Żona kupiła sobie yorka. Potwór sypia w naszym łóżku. Gdy przychodzi co do czego, zaczyna szczekać!!! Ale przecież biednej psiny nie można z pokoju wyrzucić… ~ agent33 ` Gdy mnie bierze na amory, ona zaczyna roztrząsać problemy, zwłaszcza finansowe. Więc ja się pytam, jakie powiązanie mają w normalnym związku seks i pieniądze? ~ Betoven ` Brakuje mi zapachu prawdziwej kobiety… Moja smaruje się cała jakimś takim mazidłem! ~ DeNiro ` Moje Kochanie pozwala sypiać z nami dziecku. A gdy mówię jej, że czterolatek może iść do własnego łóżka, patrzy z wyrzutem… ~ KsaverXX ` Ona nigdy nie ma ochoty rano :(((((( ~ marecki74 ` Sezon grzewczy w pełni. Chyba się targnę na jej flanelową piżamę :) ~komandos ` Więcej: fot. Adobe Stock, Maksym Povozniuk – Zapomnisz, kochana – pocieszały mnie koleżanki. – Niech drań idzie w diabły! Krzyżyk na drogę! Nie zasługiwał na ciebie… Tak mówiły. Ale ja zamknęłam się w czterech ścianach. Wzięłam bezpłatny urlop. Płakałam, łykałam proszki uspokajające, piłam ogromne ilości alkoholu. Cud, że nie przekręciłam się na amen. Zwykła sprawa – mąż zdradza kobietę po paru latach związku… Banał, prawie każdej się to przytrafiło. Ja tam przymykać na nic oczu nie mam zamiaru Niektóre kobiety zaciskają wtedy zęby, udając, że nic się nie stało. Żyją dalej, kładą się z wiarołomcami do łóżka i godzą na seks. Moja kumpelka zwierzyła mi się, że w takich chwilach myślała tylko: „Jak temu zdrajcy było z tamtą? I czy z nią robił to samo, co teraz ze mną?”. – W końcu zapomniałaś? – spytałam. – Skąd! Przyzwyczaiłam się, ale nic nie czuję, kiedy mnie dotyka. Może tylko złość… I od razu mnie boli żołądek. – To czemu nie odejdziesz? – dziwiłam się, być może naiwnie. – No coś ty? Mam być sama?! Z kredytami, z czynszem, opłatami, rachunkami? Zwariowałaś? Nie dam rady! No tak… To jest argument. My też mamy mieszkanie kupione za wspólne pieniądze. Urządzaliśmy je razem. On kupował audio video, ja – sprzęt AGD. Wyposażenie sypialni dostaliśmy od jego rodziców, a saloniku i kuchni od moich. Co do łazienki, to dopiero ją kończymy… Spłacamy samochód, rowery, sprzęt wspinaczkowy… Mamy kupę długów w bankach i po ludziach. Finansowo jesteśmy jak splątany motek wełny: nie da się tego rozdzielić bez szarpaniny i strat. Na ostatnią rocznicę ślubu kupiłam mu bardzo drogi zegarek. Pomogły mi szybkie pieniądze na lichwiarski procent. Cieszył się jak dziecko. Przepraszał, że on ma dla mnie tylko drobiazg w postaci srebrnej zawieszki za parę groszy. – Nieważne – uspokajałam go. – To nie ma znaczenia. Grunt, że mnie kochasz! Idiotka! Teraz szlag mnie trafia, kiedy o tym myślę. Jego romans trwał w najlepsze, wszyscy wiedzieli i plotkowali, tylko ja byłam ślepa i głucha! Kiedy sobie przypomnę, jaką kolację przygotowałam na tę rocznicę, jak się wdzięczyłam do niego, jak się starałam w łóżku, bo ostatnio ciągle narzekał na zmęczenie i stres w pracy, więc nie bardzo miał ochotę na miłość – to mnie dosłownie krew zalewa ze wstydu. Jestem pewna, że o mnie gadali ze swoją Julcią! Na pewno kpili z mojej naiwności… Z tego starania się, żeby mu dogodzić; z dietetycznych śniadanek do pracy pakowanych w próżniowe pojemniczki, z owocowych sałatek i świeżo wyciskanych soczków! Pamiętam, jak powiedział mi kiedyś: – Wiesz? Ten warzywny jest chyba najlepszy, możesz go robić częściej. Nawet poczęstowałem koleżankę z działu i bardzo chwaliła, że pyszny. Same mi się pięści zaciskają, kiedy sobie o tym przypomnę. Ta wstrętna larwa żarła moje przysmaki! Bo on – kłamliwy żonkoś od siedmiu boleści – zanosił jej moje owsiane ciasteczka z ziarnem i morelami, moje naleśniki, napychał ją chlebem, który sama piekłam, żeby jadła zdrowo! Czasem kładłam do śniadanek karteczki z serduszkami albo moimi ustami odciśniętymi czerwoną szminką i podpisem „kocham cię”, musieli mieć niezły ubaw, czytając je. Nie chce mi się żyć, kiedy o tym myślę. Rodzice z obu stron próbują ratować nasz związek. Przyjeżdżają, tłumaczą, negocjują, odwołują się do rozsądku. – Różnie bywa – mówią. – Trzeba sobie wybaczać. Nikt nie jest bez winy. – Może gdybyście mieli dzieci…? – zastanawia się teściowa. – Ale wy tylko żyliście pracą i karierą. – No tak, teraz jeszcze dziecko by płakało przez tatusia! – krzyczę. – Myśli mama, że jego by coś powstrzymało przed łajdaczeniem się z tą zdzirą?! Teściowa milknie urażona. Niby trzyma moją stronę, lecz wyraźnie widzę, że sercem jest przy synusiu. To jej skarb, oczko w głowie. Gotowa jestem się założyć, że w głębi serca potrafi go wytłumaczyć: „Jemu więcej wolno, a ona przesadza”. Moja mama popłakuje, ale jest twarda: – Myśl o sobie – radzi mi. – Zrób, co czujesz i co ci się wydaje słuszne. Ja zawsze będę z tobą. Obaj ojcowie się nie wtrącają. Jestem im wdzięczna, bo nie potrzebuję cudzych recept na własne szczęście. Nie wiem, czy dam radę, jednak chcę swoimi rękami poskładać się do kupy. Na razie kiepsko mi idzie… Skończył się urlop, więc postanowiłam wrócić do pracy i wziąć się z życiem za bary. A co go to obchodzi? Nie jego sprawa! Pierwszą osobą, która przywitała mnie w firmie, był Wojtek – kolega, za którym nigdy nie przepadałam, bo sprawiał wrażenie pyszałkowatego mruka, a mnie takie typy okropnie wkurzają. Ponieważ wszyscy wiedzieli o moich przejściach małżeńskich, więc oczywiście i do niego dotarły plotki. – Podobno odgruzowujesz życie? Już po wszystkim? – zapytał, a ja wyczułam w jego głosie kpinę, więc natychmiast się spięłam do ataku. – Nie życzę sobie takich chamskich uwag. Zajmij się swoimi sprawami. Wojtek nie odszedł. Popatrzył mi prosto w oczy i spokojnie odpowiedział: – Pytam, bo mogę ci udzielić cennych wskazówek na ten temat. Sam jestem po rodzinnym trzęsieniu ziemi i wciąż jeszcze cegły lecą na mi głowę… Dostać takim odłamkiem to nic przyjemnego. Ale przepraszam. Skoro nie chcesz o tym gadać, masz prawo. Ja też nie chciałem. Zrobiło mi się głupio. – Sorry, nie wiedziałam, że jesteś po przejściach – wydukałam. – A myślałem, że wszyscy wiedzą i że się ze mnie śmieją po kątach. Też tak myślisz o sobie? – zapytał. – Właśnie tak. – Widzisz. Wszystko nas rani, jakbyśmy byli nadzy w tłumie tekstylnych… – W dodatku na mrozie! – dodałam, a on się uśmiechnął inaczej niż zwykle – jakoś milej, cieplej, sympatyczniej. – Jeśli będziesz chciała pogadać, jestem do dyspozycji. Milczeć też potrafię, jeśli trzeba. Tylko płakać nie umiem, ale mam zawsze czyste chusteczki! – Zapamiętam – odpowiedziałam uśmiechem. „Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła” Chyba po raz pierwszy od mojej katastrofy miłosnej nie ryczałam od dobrej godziny. Prawdziwy sukces! Wojtek już znikał w swoim pokoju, lecz jeszcze się odwrócił i zakomunikował mi spokojnie: – Po pierwsze, idzie wiosna… A poza tym, pamiętasz piosenkę Młynarskiego „Jeszcze w zielone gramy”? Mogę ci ją śpiewać od rana do nocy, jeśli tylko zechcesz. Mam ładny głos. – Po co? – zdziwiłam się. Faktycznie, była taka piosenka… – Żeby nabrać dystansu. Pomyśleć, co dalej. Żeby się dowiedzieć, czego się naprawdę chce! I nie popełniać starych błędów. Wiesz, że cię lubię? Jesteś fajna dziewczyna. Super się z tobą gada! – Przecież zamieniliśmy zaledwie parę słów – broniłam się jeszcze. – I co z tego? Zawsze musi być jakiś początek, skoro był jakiś koniec. Ja już to zrozumiałem. Pora na ciebie. Czytaj także:„Córka wpadła w depresję po tym, jak chłopak zostawił ją z dzieckiem. Musiałam zająć się wnuczką i dzięki temu odżyłam”„Żyliśmy spokojnie i biednie, aż mąż zaczął się zadłużać. Córce spodobało się, że tatusia stać na jej kaprysy”„Grałam szczęśliwą singielkę, a w rzeczywistości cierpiałam w samotności. Nie miałam nawet komu powiedzieć >>dobranoc<<” Jak zaskoczyć męża w łóżkuSeks w małżeństwie z latami, z reguły, zaczyna sięAby stracić dawną pasję i ostrość. Aby tego uniknąć, dodaj nowe wrażenia do seksu. W tym celu postępuj zgodnie z prostymi wskazówkami, a twój mąż nie będzie Ci i najbardziej skuteczny sposób na wzbudzenie męża- pojawić się przed nim w pięknej seksownej bielizny. Eksperymentuj z pończochami, gorsetami, podwiązkami - twój mąż z pewnością docenią to. Nenarokom dowiedz się, jakiego koloru bielizny najchętniej lubi i ośmieli!2Warto pamiętać, że trzeba rozważyć plany i mocne strony swojego ukochanego. Nie martw się mężem, jeśli jest bardzo zmęczony po pracy. Człowiek musi być umysłowo i fizycznie przygotowany na nadchodzący się zorganizować grę z udziałem męża. Kup w sklepie z seksualnym strojem Mały Czerwony Kapturek i zaoferuj żonę roli żarłocznego wilka. Możesz również wypróbować garnitur pielęgniarski, stewardesa, seksu nie powstrzymuj się, zdziw się mężowigłośne jęki i piszcze. Niektórzy ludzie lubią to, gdy bliscy kochają krzyczą wulgaryzm i nieprzyzwoity czas podczas intymności. Jeśli jesteś gotowy na wszystko, możesz spróbować tej z nowym małżonkiem pozuje. Zrób miłość w świetle. Nie musisz mieć seksu w łóżku, spróbuj nowych miejsc, takich jak stół w kuchni, pralkę w łazience.

jak dogodzić mężowi w łóżku