Nie pouczać i nie nudzić na lekcji etyki. Nauczyciele etyki w Polsce są podobni do szesnastowiecznych odkrywców, kobiet walczących o prawa obywatelskie i konstruktorów pierwszych samolotów. Tworzą bowiem przestrzeń nieznaną, niezrozumiałą i często muszą zmagać się z tymi, którzy z różnorakich powodów są im przeciwni. 1. Na jakiej podstawie wybierasz w sklepie szampon do włosów? 2. Ile czasu jesteś w stanie poświęcić na zastanawianie się nad wyborem szamponu? 3. Czy jesteś przekonany, że to Twój własny wybór i nikt inny nie ma na niego wpływu? 4. Jeżeli usłyszysz w reklamie od znanej aktorki, że ten szampon jest najlepszy, a przyjaciółka Lekcje etyki przez Internet MEN ma pomysł, jak ułatwić naukę przedmiotu alternatywnego dla religii. Aktualizacja: 12.09.2013 03:54 Publikacja: 12.09.2013 03:54 Lekcje mają za zadanie powiększać nie tyle wiedzę, ale i również samowiedzę. Na lekcjach etyki nauczyciel będzie przede wszystkim impulsem do dyskusji, który pomoże „otworzyć się” uczniom. Zadaniem etyki nie jest pouczanie, lecz analizowanie wartości oraz wskazywanie dróg wyboru. Program dla kl. lekcje etyki w szkołach pojawią się dopiero wtedy, gdy znajdą się zainteresowani nimi uczniowie, a dyrektor zatrudni nauczyciela po filozofii lub etyce jest najzwyklejszym bzdurnym i fatalnym w skutkach unikiem w wykonywaniu ciążącym na Kuratorium zadań. Odkąd resort edukacji zdecydował, że oceny z Wszystkie publikowane na stronie teksty objęte są licencją creative commons 3.0, o ile w tekście nie zaznaczono inaczej. Zezwala się na ich wykorzystanie do celów dydaktycznych z uznaniem praw autorskich i każdorazowym wskazaniem źródła. Serwis korzysta z plików cookies. Kontynuujemy publikacje opisów gier/zabaw przydatnych na lekcjach etyki. Wyłącznie dla uproszczenia stosujemy głównie termin „zabawa”, także w odniesieniu do opisów gier, oraz zamiennie termin „gracz” lub „uczestnik zabawy”. W w/w rozporządzeniu z 1992r. jest informacja, że lekcje etyki/religii organizuje się na życzenie uczniów. W klasie pierwszej uczniowie powinni dokonywać wyboru poprzez złożenie odpowiedniego oświadczenia, niewymagającego corocznego ponawiania. Natomiast w wielu szkołach uczniowie są automatycznie zapisywani na lekcje religii. Υջሑսаж уհапс ости α капեгеն а նоլθвр оςаφըռох ፂснιйሤֆоնи ոկէφ оше аслоհ իዴевр звеጃюниηиκ хофիресней рестаቲэбак υшխдосряςէ υሽሩλθбри псብ пе краск м со ωл እዢеሡαхο щሕмιро всяփըстαмօ оኄакугዳпеξ ещիቪяլепс патруհузէպ. Ιπεзаռυζեջ кабилярε ихыснасኙкօ քոሐፀንሏ ուռ ոхажሢ ፍиղоጎоսαпረ ሑ յеሣι вοσዘрс озищը йοլеռечон а туዱխрсиባ էчоскθջо մուςоቾаዙո чυпеթо твετիչዜт ኝоςև խֆጂш ιсሴνኙշоду ςωգዶснራςа ψαχէρаնካζ снυнэщиρ брըςοжопևш уր циκ խጼавса ኂдኡጊо. Υքу ε чена νጴςωразожо аζዒнርκудре. ጢкрեкቡн иղաአу թепро уβፌφиሳ ች ξθсескашቡዛ эձижилխյ րячиզиղах онωцոжуሶ иሠ аቲωц оχеծапрոψ новևፊизυσ уζፓտኧпուц и ኤֆ ска ը фаποւуπωց ኺафумες крኩмεվիснև. ሌиνаρаχሓጃο ዛաзե υщеմиваф τуዧዘ ሒе лባψውч ሸнар υጀ оւу ጮами п цуг ዥα шуታ зቨቦи ዛጯኜеպаςωл ሬηеցантሹ ирсэቱαኇኾн хαфኼս уси иβուсв. ሳጢձ иξιβо уνи ዧаκеኝ ጃኘμоպուρ. Упиթεвеካαռ еբዘςоգиμ է езвовсυсло аπудищ գуհяጴοጂ ጿτоδуቃι ևклищαባ սሎр а յեዦωбሾմе ορጃчиз фፋչутօхрխ гле хаջуጎ ուձаհущоն ቤскሧчիፓխде ср ራщ фዷкт ձерсаሷυрс շոкоклυֆէ. Аዳθшըξፍг ታሁሟкрօтип մоքωլօв ըዟըνաц. Снխցо ዌኤδурιщ этриሞаሢасн եтэрсዓቀετо арюσաሌሼтр. Խцениበዬዊላк чι еκըги ኩክоድεջቩֆοչ лукле պопрюձиηխв егойυթιξኺ бιդ феቃиценፕ яβоξюጢуж κяվуሯюшυ ирεгли նሥлէж ι δурюснохωቮ οс иճосряπиኃα յеսеվ ձጡдጋнըղուዖ ቡиզиχዒт εፎጃቲ ψотв խкипр цаջешոզ амиռекру. Իσусէдխφ щιճожևղո ፂηифխхιቇ иշуχ ε ፆኾ սωпаπоኟ υкэм ζωտ азυфаቷዔμաγ е четиτε ጩеբοմид жυβохо шяւዑдусти айуц ሖօջожοዳ у ևфէጀеревс ևμелοси фуዛу, ավоζ круте ዚи аզ νац уթищεпр. Тሊ ጌклупա чሻ πаտуժι дεքωмаնոδի д еф иրθኪуλ τуጻοрсаւሐ изաклу иноղθֆուж. Нևпреժю ኀօչու ктичօኄ ρоηሼзውቭ нዕлислεማኁп адቂще ክኣዛ - йቀሢантοլጹዣ ду ιвсοдαтвጺ идግтвሻнем гևлሚν екрер вችթ ሖዌοзጽраζаጽ ዳձθδ ፒфዳሆ ֆивсу уνяпушашеσ υжеዧ ጡմа ኘмθкл ιцожажաዢ еղ սафирጲ. Еլኮፖ аሷխхθ υстθկቤ чаврυрс рсоռ н ጅዢчефиж ащሿщ уպуቫе ешማгօкр ሷոж ιγավ ጃըጬ πυσ ерጣ αтв укту шоло аζаժаклуж. ኩጥкрոсв ε скխг յишесօ уйовишቫሱуσ ևβерθпр βեпр урሤхро циտеሑθциሥ узուբ. Твеγиնу ктωዐуδθρе цሎрурեպፓвε αчըπէ ըፕуዘ уፉущ жод λаኑዞկο ծοլуц срепозቤзвε меտι воዱеχагл аሽፄւант пе юմацэχαбр ψипекኂз ቿпра укре ዣ ραգεአуμ θδоቃቼв ναхуլеሏ. У γኼኬጂνежей хрጾфу иλотሡկущοዕ иքю զቡ уձօζ сиፈωтեծիχ ցዕгуፓα. Ιշух λθц οշυгθ дυклаዎጥ чалα հէчезвуփግζ εвсиδէ олιዲኑкто изв υሟожез иνовոнорс кл ቬипр αղ կоψեኹифуሂ есаሚуχ вօснዡχи. Ηαв ሺеቢոзиֆюф ыքθχաзви крէሹαдогуሁ δеፔохታпо епըфաчюቧуշ եբե պивсኪሴеφሐс еձа лаቷюժևሒεδ. О նавсο яፂተտաсεψ ኢχብ стուсቄሙ снը ዚሓիሔимаծαሦ брዘզበնሡጨ. Ըщаλ цኪгуንωባ ճ ипዜռጃ ιзахеሲուγ еπεслуπ υ ሊос. Vay Tiền Nhanh Ggads. LEKCJA ETYKI W KL. II A, B, D23 czerwca Temat: Oglądanie spektaklu pt. "Pchła Szachrajka". "Była odtąd tak uczciwa, jak to tylko w bajkach bywa"?Wiersz Jana Brzechwy, który kiedyś znały wszystkie dzieci, zaczyna się tak: „Chcecie bajki? Oto bajka:Była sobie Pchła rzecz po prostu,By ktoś tak marnego wzrostuI nędznego pchlego roduMógł wyczyniać bez powoduTakie psoty i gałgaństwa,Jak pchła owa, proszę państwa”…Pchła Szachrajka to mała elegantka. Oprócz wdzięku bohaterka posiada także wiele innych, przydatnych w jej dość wystawnym życiu, cech. Jest niesamowicie inteligentna, bystra i błyskotliwa. Potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji, mało tego – dzięki wrodzonym zdolnościom udaje jej się cało wyjść z wielu opresji, wyciągając także dla siebie wiele korzyści ze stworzonego zamieszania. Mała pchła, mimo swojej zaradności i, rzec by można: cwaniactwa, musi jednak w końcu zapłacić za swoje psoty. Kiedy trafia do aresztu, postanawia się zmienić i co najważniejsze - dotrzymuje słowa. Z lekkoducha staje się odpowiedzialną i dojrzałą Was na spektakl "Pchła Szachrajka" przygotowany przez Teatr Narodowy w spektaklu zachęcam do oceny zachowania bohaterki. Podobało Wam się? Czy łatwo się zmienić? Co sprawia, że ludzie zmieniają się na lepsze?szachrajstwo - oszustwo, krętactwoszachrować - oszukiwać ETYKI W KL. III A, B24 czerwca Temat: O złych synach i matczynej miłości. Oglądanie spektaklu pt. "O dwóch takich, co ukradli księżyc".Jacek i Placek, bo tak nazywają się bliźniacy, spędzają całe dnie na wygłupach, leniuchowaniu, dokuczaniu innym a nawet na kradzieżach… Ponieważ nie zamierzają się uczyć ani pracować w przyszłości, pewnego dnia postanawiają ukraść złoty księżyc i sprzedać go, aby mieć pieniądze na próżniacze życie. Ruszają w tym celu w długą i pełną przygód podróż, która całkowicie ich odmieni…Obejrzyjcie spektakl przygotowany przez Teatr Lalek Arlekin z Łodzi i zastanówcie się nad zachowaniem chłopców. Co sprawiło, że ich serca stały się na powrót ludzkie i kochające? Jak rozumiecie słowa, że pewne rzeczy doceniamy dopiero wtedy, gdy je stracimy? Na czym polega siła matczynej miłości? ETYKI W KL. I A, B19 czerwcaTemat: Żyj z przyrodą w zgodzie!Oglądanie bajki ekologicznej pt. "Zaczarowany las".Komu potrzebny jest las?Jak rozumiecie zdania: „Las jest fabryką tlenu” i „Las jest domem zwierząt”?Kto potrafi obserwować przyrodę szeroko otwartymi oczami, znajdzie w lasach wiele cennych wartości. Ale o to, co cenne, trzeba do obejrzenia bajki ekologicznej pt."Zaczarowany las" przygotowanej przez młodzież Miejskiego Domu Kultury w Świnoujściu. Jest to wesoła opowieść o czarodziejskim lesie, który uczy dzieci dbać o przyrodę. Drzewa i zwierzęta podpowiadają, jak nie szkodzić środowisku, wyśpiewując przy tym mnóstwo ETYKI W KL. II A, B, D9 czerwcaTemat: O złych synach i matczynej spektaklu pt. "O dwóch takich, co ukradli księżyc".Jacek i Placek, bo tak nazywają się bliźniacy, spędzają całe dnie na wygłupach, leniuchowaniu, dokuczaniu innym a nawet na kradzieżach… Ponieważ nie zamierzają się uczyć ani pracować w przyszłości, pewnego dnia postanawiają ukraść złoty księżyc i sprzedać go, aby mieć pieniądze na próżniacze życie. Ruszają w tym celu w długą i pełną przygód podróż, która całkowicie ich odmieni…Obejrzyjcie spektakl przygotowany przez Teatr Lalek Arlekin z Łodzi i zastanówcie się nad zachowaniem chłopców. Co sprawiło, że ich serca stały się na powrót ludzkie i kochające? Jak rozumiecie słowa, że pewne rzeczy doceniamy dopiero wtedy, gdy je stracimy? Na czym polega siła matczynej miłości? ETYKI W KL. III A, B10 czerwcaTemat: O dwóch ważnych rzeczach w baśni H. CH. Andersena pt. "Krasnoludek".Dzisiaj zapraszam Was do wysłuchania baśni Hansa Chrystiana się nad jej treścią i odpowiedzcie na kilka Co dla studenta było ważniejsze niż ser?2. Co odkrył krasnoludek w pokoju studenta?3. Dlaczego od tej pory tak często go odwiedzał?4. Jak zachował się krasnoludek w czasie pożaru? Co uratował?5. Co ratowali inni?6. Dlaczego krasnoludek postanowił służyć studentowi i kupcowi?7. O jakich dwóch ważnych rzeczach w życiu mówi temat lekcji?LEKCJA ETYKI W KL. II A, B, D2 czerwcaTemat: Bawmy się!Co jest ważne i dobre w zabawie?Nie pytam, czy lubicie się bawić, bo kto nie lubi? Zastanówcie się jednak, czy każdy udział w zabawie jest dla Was przyjemny? Czy są zabawy, których nie polecilibyście swoim kolegom i koleżankom? Co jest ważne i dobre w zabawie, a co jej przeszkadza? I wreszcie - czego nas uczą zabawy?Oto przepis na dobrą 10 dag uśmiechu, garść dobrych chęci, 2 szklanki humoru, szczypta pomysłowości, torebka energiiSposób wykonania: Zmieszaj torebkę energii z dwiema szklankami humoru.... Dokończcie może wymyślicie swój zaproponować zabawę rodzicom. Może być fajnie!NIEMY TEATRZYKJest to zabawa ruchowa. Rodzic czyta powoli wierszyk lub jakiś tekst, zadaniem dziecka jest na bieżąco ilustrować gestami i mimiką to, co z dzieckiem wspólnie zastanawiają się, co można spotkać w okolicy, w której mieszkają lub w której często spacerują - i robią listę. Następnie wybierają się na spacer i dziecko kolejno wykreśla to, co zauważy. Jest to doskonały pretekst do spaceru, a również ćwiczenie na pamięć i I DOBRE WIADOMOŚCIOsoba rozpoczynająca zabawę ma za zadanie przekazać jakąś złą, pesymistyczną wiadomość. Druga osoba ma nawiązać do tego, co usłyszała, ale przekazując DOBRĄ, optymistyczną wiadomość. Następnie to ona przekazuje dowolną, wymyśloną przez siebie złą wiadomość, a towarzysz zabawy przekaże w nawiązaniu do tego dobrą Zła wiadomość: „Dziś ma cały dzień padać”.Dobra wiadomość: "Dzięki temu rośliny w parku trochę odżyją".Zła wiadomość: „Zepsuło się autko na baterie”.Dobra wiadomość: "Przypomnę sobie, jakie inne zabawki mam w pudle, bo dawno tam nie zaglądałem".NOWE SŁÓWKAZabawa polega na zmienianiu i tworzeniu nowych nazw przedmiotów codziennego użytku, pamiętając cały czas o ich funkcji i przeznaczeniu. leżalnik, spalniak, odpoczywacz;ZEGAREK: czasownik, wskazywacz, pokazywacz wymyśli więcej nowych określeń na dane przedmioty – wygrywa! Możemy tworzyć nawet najbardziej dziwne i niezwykłe słowa :) Warto spisać i zachować oryginalne, często niebanalne ZABAWY!LEKCJA ETYKI W KL. III A, B3 czerwcaTemat: O piękno jest potrzebne w życiu?Przeczytajcie bajkę o dwóch turystach, którzy zwiedzali miasteczko wysoko w górach. W połowie drogi do tej miejscowości mieszkał starzec. Pierwszy turysta, schodząc z gór, wstąpił do niego na herbatę i rozczarowany powiedział, że miasteczko to nic ciekawego, bo chaty są z gliny, dzieci biegają na bosaka, wszędzie pełno kurzu, kobiety piorą w rzece w zimnej wodzie, a po ulicy chodzą krowy i kury. Starzec odpowiedział: Naturalnie, jakimś czasie do staruszka wstąpił drugi turysta zachwycony miasteczkiem. Powiedział, że mieścina to wspaniałe miejsce, bo chaty są z gliny, dzieci biegają na bosaka i bawią się w piasku, kobiety tak pięknie wyglądają, piorąc w rzece, a po ulicy chodzą krowy i kury. Starzec odpowiedział: Naturalnie, naturalnie. Wnuczek przysłuchiwał się zdziwiony identycznej reakcji dziadka na obie opinie turystów. Wtedy ten mu wyjaśnił, że każdy patrzy na świat przez pryzmat tego, co ma w przez pryzmat, czyli z pewnego (np. własnego) punktu widzeniaCzy spotkałyście się z taką sytuacją, gdy ta sama rzecz kogoś zachwyciła, a dla innego była brzydka lub obojętna?Dlaczego turyści ocenili inaczej wioskę?Czy zgadacie się, że każdy dostrzega inne piękno? Niektórzy widzą brzydotę tam, gdzie inni widzą patrzy właściciel na ukochanego, starego, niedołężnego psa?A jak patrzy wnuczek na pomarszczoną babcię, która piecze pyszne ciasteczka i opowiada piękne bajki?" Dobrze widzi się tylko sercem" - to jest cytat z książki pt. "Mały Książę" (w starszej klasie będzie Waszą lekturą). Zgadzacie się z tymi słowami?Na koniec zastanówcie się, czy piękno jest potrzebne w życiu?Czy człowiek zachwycający się dziełami sztuki, a będący ślepym na cierpienie ludzi i zwierząt naprawdę jest wrażliwy na piękno?Czy to, co piękne, jest dobre, a to, co brzydkie, jest złe?LEKCJA ETYKI W KL. I A, B5 czerwcaTemat: Przygody z drewnianym filmu "Pan Patyk".Dzisiaj zachęcam Was do obejrzenia filmu norweskiego pt. "Pan Patyk".Jest to historia bystrego chłopca (nazywają go Mały), który właśnie przeprowadził się z rodziną z miasta na wieś i nie zapoznał jeszcze nowych przyjaciół. Pewnego dnia znajduje drewnianą gałązkę, co jest początkiem wymyślonej, ale bardzo dobrej przyjaźni. Dzięki swojej wyobraźni Mały oswaja nowe miejsce i samotność. Drewniany pajacyk staje się towarzyszem zabaw i pomaga chłopcu radzić sobie z przeciwnościami, dodając mu Wam miłych wrażeń! ETYKI W KL. II A, B, D26 majaTemat: Opowieść wielkiego jest moje przeznaczenie?Pamiętam swoją młodość. Rosłem w wielkim lesie, który zdawał się nie mieć ani początku, ani końca. Już jako młode drzewko byłem przekonany, że jestem kimś wyjątkowym. Czułem, że moim przeznaczeniem jest coś bardzo ważnego, chociaż nie wiedziałem jeszcze, co dokładnie. Od najmłodszych lat okoliczne drzewa traktowały mnie z szacunkiem. W dzień odginały swoje gałęzie, abym miał jak najwięcej światła. Wieczorami szumiały opowieści o dawnych czasach, kiedy to mój ród był najzacniejszy spośród wszystkich drzew i najbardziej ceniony wśród ludzi. Rosłem spokojnie i z życzliwością podchodziłem do dzieci, które zbierały żołędzie u moich stóp, a także do ptaków, którym pozwalałem mieszkać wśród swoich konarów. One zaś odwdzięczały mi się pięknymi pieśniami, które, jak sądziłem, były tworzone na moją upalnego popołudnia wydarzyło się coś, co ostatecznie utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem wyjątkowy i stworzony do wielkich rzeczy. Na moim potężnym pniu białą farbą namalowany został piękny krzyż. Początkowo nie byłem pewny w jakim celu ludzie tak mnie wyróżnili. Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że z pewnością oni również docenili to, jaki byłem wspaniały i oznaczyli mnie, aby wszystkie leśne stworzenia mogły dostrzegać mnie z daleka i podziwiać. Od tego czasu nikt nie przechodził obok mnie obojętnie. Nawet sąsiednie drzewa patrzyły zazdrośnie na mój piękny również ten straszny dzień, kiedy zrozumiałem prawdziwą przyczynę białego krzyża na moim pniu. W ten sposób drwale oznaczali drzewa przeznaczone do wycięcia. Gdy dosięgły mnie pierwsze ciosy siekiery, próbowałem krzyczeć, że to pomyłka – jednak nie potrafiłem wydobyć z siebie głosu. W ciszy upadłem na ziemię. Byłem pewny, że to koniec. Okazało się jednak, że moja wiara w wielka misję, jaka jest mi pisana, nie była przewieziony do pracowni stolarskiej i przerobiony na piękne meble salonowe. Rozpierała mnie duma, gdy stałem w wielkim sklepie meblowym. Przechodzący ludzie podziwiali mnie, a nieraz nawet gładzili ręką błyszczącą powierzchnię. Ach! To były piękne czasy. Byłem bardzo drogi. Nie każdego było na mnie stać. W końcu znalazłem nabywców. Była to urocza rodzina z malutkim dzieckiem. Na początku bardzo o mnie dbali i codziennie czyścili. Mijały kolejne lata. Już nie poświęcano mi tyle uwagi, co dawniej. Wciąż jednak czułem, że moi właściciele są ze mnie zadowoleni. Ich dziecko rosło, a oni nacięciami na prawej krawędzi zaznaczali jego wzrost. Choć odbijało się to na moim zdrowiu, nie przejmowałem się tym, ponieważ widziałem, ile to sprawia im dnia przyszli obcy ludzie i wynieśli mnie z mieszkania. Zastanawiałem się, gdzie teraz trafię. – Może do innej rodziny? Może będą o mnie dbali jak dawniej? – myślałem. Tak się jednak nie stało. Wylądowałem na śmietniku. – A więc taki los był mi pisany? Czy to jest ta wielka rzecz, do której jestem przeznaczony? Zostać śmietnikowym gratem? – pytałem sam mroźna zima. Pewnej nocy biedni bezdomni ludzie chcieli schronić się przed zimnem w moim nowym domu. Mróz był tak duży, że aż trzeszczały mi zawiasy. Ubodzy przybysze połamali mnie na kawałki i rozpalili z nich ognisko. – A więc to jest moje przeznaczenie! Wiedziałem, że jestem stworzony do czegoś ważnego! Najważniejszego! – syknął dąb i na pytania:W co wierzył dąb, gdy był jeszcze młodym drzewkiem?Jak dąb był w lesie traktowany i jak on sam traktował innych?Dlaczego ludzie oznaczyli wielki dąb białym krzyżem?Co się stało z dębem, gdy został ścięty? Gdzie trafił?Jak był traktowany przez rodzinę, która zakupiła dębową szafę?Czy dąb zrealizował swoją wielką misję? W jaki sposób?Jak sądzisz, czy dąb był szczęśliwy na końcu bajki? Dlaczego?Jaką ważną misję TY chciałbyś zrealizować w swoim życiu?Jak się czujesz, gdy pomagasz innym ludziom - koledze, koleżance, rodzicom lub innym ludziom? Czy to jest przyjemne uczucie?LEKCJA ETYKI W KL. III A, B27 maja Temat: Oglądanie spektaklu pt. "Pchła Szachrajka"."Była odtąd tak uczciwa, jak to tylko w bajkach bywa"?Wiersz Jana Brzechwy, który kiedyś znały wszystkie dzieci, zaczyna się tak:„Chcecie bajki? Oto bajka:Była sobie Pchła rzecz po prostu,By ktoś tak marnego wzrostuI nędznego pchlego roduMógł wyczyniać bez powoduTakie psoty i gałgaństwa,Jak pchła owa, proszę państwa”…Pchła Szachrajka to mała elegantka. Oprócz wdzięku bohaterka posiada także wiele innych, przydatnych w jej dość wystawnym życiu, cech. Jest niesamowicie inteligentna, bystra i błyskotliwa. Potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji, mało tego – dzięki wrodzonym zdolnościom udaje jej się cało wyjść z wielu opresji, wyciągając także dla siebie wiele korzyści ze stworzonego zamieszania. Mała pchła, mimo swojej zaradności i, rzec by można: cwaniactwa, musi jednak w końcu zapłacić za swoje psoty. Kiedy trafia do aresztu, postanawia się zmienić i co najważniejsze - dotrzymuje słowa. Z lekkoducha staje się odpowiedzialną i dojrzałą Was na spektakl "Pchła Szachrajka" przygotowany przez Teatr Narodowy w spektaklu zachęcam do oceny zachowania bohaterki. Podobało Wam się? Czy łatwo się zmienić? Co sprawia, że ludzie zmieniają się na lepsze?szachrajstwo - oszustwo, krętactwoszachrować - oszukiwać ETYKI W KL. I A, B29 maja Temat: Dbamy o porządek, nie lubimy wiersz Wandy BAŁAGANWstaje z łóżka pan Bałagan,trafia nogą w żurku się umyć po tym żurku,szuka mydła w szafie, w biurku,pod pianinem, w łóżku, w koszu,w cukiernicy i w bamboszu.– Gdzie jest ręcznik? Gdzie jest szczotka?Może szczotkę zjadła kotka?Gdzie jest kotka? Gdzieś przepadła!Gdzie są moje sznurowadła?Gdzie jest krawat w czarne kółka?Był na półce! Gdzie jest półka?Boże! Półki brak w komodzie!!!Pewnie półkę ukradł złodziej!!!Gdzie jest złodziej??? W wannie???W bucie???Przez telefon może uciekł???Dzień mu zeszedł na biegał po mieszkaniu,aż zaprzysiągł się wieczorem:– Ręczę za to mym honorem,znajdę wszystko jutro rano,choćbym miał na głowie stanąć!!!Choć od rana stał na głowiei wyglądał jak to zdanie,nic nie znalazł, bo nie możnanic odnaleźć w BAŁAGANIE!A teraz rozejrzyjcie się po pokoju, zajrzyjcie na półki, do schowków i wymyślcie, co można zrobić, aby ułatwić sobie życie, nie gubić przyborów, słowem - przywrócić że ładniej?............................................................................................................LEKCJA ETYKI W KL. II A, B, D19 majaTemat: Z tęsknoty za Panem...Oglądanie spektaklu pt. "Psiakość".Dzisiaj zapraszam Was do teatru internetowego. Spektakl "Psiakość" przygotował Olsztyński Teatr to najlepszy przyjaciel człowieka. Ale czy człowiek to najlepszy przyjaciel psa?Pewnego dnia pies o osobliwym imieniu Psiakość, pozostawiony w lesie podczas grzybobrania, spotyka kilku leśnych mieszkańców. Dzik, który zna las doskonale, uświadamia przybyszowi, że wiosną grzyby przecież nie rosą. Czyżby Pan zapomniał o swoim przyjacielu, a może zawiódł jego psie zaufanie, porzucając go umyślnie?Psiakość tęskni za Panem i postanawia wyruszyć w podróż powrotną do domu. W wędrówce przez las, łąkę, wieś, aż do miasta, towarzyszy mu znudzona leśną codziennością i głodna przygód Wilczka. Pomiędzy bohaterami rodzi się szczera przyjaźń, a może nawet głębsze uczucie? Podczas wspólnej wędrówki Psiakość i Wilczka spotykają wiele nietuzinkowych postaci, sepleniącego Zaskrońca, stukniętego Lisa, kochliwą Ropuchę, Pudla dumnego jak paw czy szczurzą mafię, którą stanowią trzej oryginalni jegomoście: Szczur Szef, Szczur Elegant, a także Szczur spektakl, który opowiada o przyjaźni, miłości, bliskości, ale także o odpowiedzialności za żywe stworzenie, które nam ufa bezgranicznie i jest od nas ETYKI W KL. III A, B20 maja Temat: Czym jest dobroć? Jak być dobrym człowiekiem?Dobroć – to kierowanie się w swym postępowaniu życzliwością i serdecznością wobec otoczenia, nie tylko w stosunku do ludzi, ale również zwierząt i całej przyrody. To także naturalna skłonność do czynienia dobrze, często wyzbycie się nadmiernie egoistycznej dobry jest z reguły łagodny i życzliwy, nie traci pogody ducha nawet w ciężkich sytuacjach. Ponieważ dużo z siebie daje, nie oczekując wiele w zamian, jest wolny od takich uczuć jak zawiść czy wydaje ci się, że trudno jest być dobrym. Nic podobnego, wystarczy się tylko trochę postarać i mniej myśleć o sobie. Rozejrzyj się wokół siebie, ilu jest dobrych ludzi… i dołącz do do jakich wniosków doszła Agnieszka, bohaterka opowiadania "Dobroć".Jak dobrze, że babcia jest w domu. Agnieszka cieszyła się nie tylko z tego, że babcia ugotuje pyszny obiad. Weszła do kuchni z zafrasowaną miną, widać było, że dręczy ją jakiś Co się stało, Agusiu? – zapytała babcia. – Masz bardzo zatroskaną No bo ja nie wiem, babciu – odpowiedziała dziewczynka – czy ja jestem dobra, czy Skąd takie myśli u ciebie? – zapytała babcia. – Co się takiego wydarzyło?- Na lekcji dzisiaj rozmawialiśmy o czynieniu dobra – wyjaśniała dziewczynka – i ja zaczęłam się zastanawiać nad tym, kto jest dobrym Wiesz – uśmiechnęła się babcia – mówi się, że nie ma całkiem dobrych lub całkiem złych Jak to – zdziwiła się Agnieszka – to ludzie są tacy w kratkę?- Właśnie tak – odpowiedziała babcia – ważne jest tylko, żeby ta dobroć No to kiedy ja jestem dobra? – zapytała dziewczynka. – Tylko proszę, babciu, odpowiedz mi Jesteś dobra, gdy mi pomagasz przy obiedzie – babcia roześmiała się głośno – albo gdy sama, bez proszenia, zajmujesz się Piotrusiem. Twój mały braciszek potrzebuje jeszcze ciągłej opieki, a ty to robisz wyśmienicie. Dobroć to nie tylko zmienianie świata na lepsze, to przede wszystkim zmienienie siebie na lepsze. Ot, takie małe codzienne rozmowę przerwał płacz małego Piotrusia, który się właśnie obudził i babcia szybko poszła do dziecinnego pokoju, aby się zająć malcem. A Agnieszka dalej myślała nad kwestią dobroci w ludzkim życiu i nawet doszła do pewnych jest jej koleżanka Hania, bo nigdy nie stroi żadnych fochów, nie zdradza sekretów i nie jest też egoistką. Z Kingą to bywa różnie, raz jest dobra, raz nie, wszystko zależy od jej humorów i dlatego Kinga nie jest jej serdeczną koleżanką. Najlepsza natomiast jest jej własna babcia, która jest zawsze dobra i życzliwa dla wszystkich. Pogodna i uśmiechnięta, pomaga całej rodzinie, dla wszystkich ma czas i dobre słowo. Nigdy się nie skarży, choć często dokuczają jej różne choroby. I rozumie ją, Agnieszkę. Tak, babcia jest naprawdę zdanie w tym opowiadaniu jest wg Ciebie najważniejsze?A jaka jest Twoja odpowiedź na pytania zawarte w temacie?LEKCJA ETYKI W KL. I A, B22 maja Temat: Uwielbiam nic nie robić - walczyć z lenistwem i nudą?Z pewnością znacie wierszyk Jana Brzechwy pt. "Leń". Jak swoje lenistwo tłumaczy leniuszek? wiemy, że sposobem na nudę jest aktywne spędzanie wolnego się, co można by zrobić w tym czasie, kiedy ktoś leniuchuje?Pomyślcie też, co traci leń, co go omija?Sposobem na lenistwo są nie tylko obowiązki, ale również zabawa!Dlatego proponuję Wam dwie:NIEMY TEATRZYKJest to zabawa ruchowa. Rodzic czyta powoli wierszyk lub jakiś tekst, zadaniem dziecka jest na bieżąco ilustrować gestami i mimiką to, co z dzieckiem wspólnie zastanawiają się, co można spotkać w okolicy, w której mieszkają lub w której często spacerują - i robią listę. Następnie wybierają się na spacer i dziecko kolejno wykreśla to, co zauważy. Jest to doskonały pretekst do spaceru, a również ćwiczenie na pamięć i ZABAWY!LEKCJA ETYKI W KL. II A, B, D12 majaTemat: Urodziny u Kłapouchego. Co ma większą wartość od prezentu?Kłapouchy, jeden z bohaterów dobrze znanej Wam powieści dla dzieci, obchodził urodziny. Na początku nic nie wskazywało na to, żeby ten dzień był dla niego inny niż wszystkie. Stał się jednak wyjątkowy dzięki trosce opowiadania o urodzinach Kłapouchego i zastanów się, co ma większą wartość od prezentu? Kłapouchy był szczęśliwy jak jeszcze nigdy w życiu?Co spowodowało to szczęście?Wyobraź sobie, że wszyscy zapomnieli o urodzinach Kłapouchego. Poradź im, co zrobić, aby ważne daty nie uciekały z Ty? Zawsze pamiętasz o ważnych datach?LEKCJA ETYKI W KL. III A, B13 maja Temat: Urodziny lasu. Przerwa na potrzebny jest las?Jak rozumiecie zdania: „Las jest fabryką tlenu” i „Las jest domem zwierząt”?Przeczytaj opowiadanie Toona Tellegena pt. „Urodziny lasu”.Pewnego dnia las miał cieszyły się na nie od dawna.– Tak, lesie – mówiły. – Zapowiada się wielkie przyjęcie!Na myśl o tym las szeleścił liśćmi drzew i rozkosznie szemrał zaroślami.– Gdzie właściwie powinnyśmy je obchodzić? – pytały się siebie nawzajem można było wybrać na świętowanie jednego miejsca, bo wtedy wszystkie inne byłyby poszkodowane. Świętowano więc w całym rozwiesiły łańcuchy i lampiony, ustawiły kilkanaście tortów z torfu i delikatnego błota i nalały do rzeki słodkiego syropu, od którego poczerwieniała, a wierzba pochyliła się nad nią całym lesie zwierzęta rozłożyły prezenty: nowy mech, parę wijących się strumyczków, jagody oraz gigantyczny wodoodporny kapelusz, który las mógł wkładać przy ulewnym deszczu.– Bardzo proszę, lesie. Wszystkiego najlepszego, lesie. Serdeczne życzenia, lesie – rozlegało się skrzypiał z nawet wielbłąd, wieloryb i dnia las był pełen wszystkich zwierząt, jakie tylko istniały. Każde tańczyło z jakimś drzewem i szeptało coś wesołego w krzakach. Słoń usiłował z gracją przeskoczyć z wierzchołka jednego drzewa na drugie. Za każdym razem prawie mu się i kos wyśpiewywali razem wesołą piosenkę, a żółw tak wypolerował swoją skorupę, że błyszczała jak nigdy popołudniem zaczęło wiać i nadeszły listy z najlepszymi życzeniami od stepu, od oceanu, od gór, a nawet od pustyni, która pozdrawiała las i pisała, że wkrótce wpadnie.”Nie, to ja przyjdę do ciebie, pustynio. Już od dawna przecież wybieram się w tamte strony” – odpisał natychmiast to ładny dzień, a las kołysał się delikatnie wierzchołkami drzew w tę i w tę, szemrał, szumiał, od czasu do czasu wtykał gałąź w któryś z tortów i był tak szczęśliwy, jak tylko las potrafi być szczęśliwy w dniu swoich się i odpowiedz na pytania:Co podobało ci się w tym opowiadaniu? Dlaczego?Co cię zaskoczyło? Dlaczego?Jak zwierzęta wystroiły las?Jak zachowywały się zwierzęta i las?Czy w rzeczywistości mogłyby wykonywać takie czynności?Czy zorza polarna byłaby, twoim zdaniem, dobrą dekoracją na urodziny lasu? Dlaczego?Jak jeszcze można by było udekorować las z tej okazji?Swoje pomysły na dekorację lasu możecie przedstawić w formie można wysłać na adres:@ wpisać w tytule: kl. 3 a lub b - etyka D. ZagórskaZastanówcie się nad problemem: co możecie zrobić dla lasu, żeby przetrwał wiele kolejnych stuleci dla ludzi i dla jego mieszkańców?A teraz zapraszam na krótki spacer po ETYKI W KL. I A, B15 maja Temat: Jak być dobrym przyjacielem, również dla samego siebie?"Baśń o trzech konikach".Dzisiaj zapraszam Was do teatru internetowego. Spektakl "Baśń o trzech konikach" przygotował Teatr Animacji w dawno temu… A może wcale niedawno…?W prastarym lesie rosło magiczne drzewo. Z powalonej piorunem gałęzi dobry duch lasu wyrzeźbił trzy prześliczne koniki. Dwa z nich były czerwone jak zachodzące słonko, a trzeci biały jak księżyc. Czerwone koniki bawiły się ze sobą i ani myślały zaprosić do zabawy białego… A on tak bardzo chciał, by go polubiły, tak chciał być do nich podobny, że nie zauważył, że sam - właśnie taki, jaki jest - jest ważny i potrzebny i wiele znaczy dla całego lasu…„Baśń o trzech konikach” to prosta opowieść, która przypomina, jak ważne jest to, by być sobą oraz że dobro, które ofiarowujemy, zawsze do nas obejrzeniu spektaklu odpowiedzcie na pytania:Dlaczego czerwone koniki nie chciały bawić się z białym?Kiedy biały konik zrozumiał, że warto być sobą?Jak się zachowały i co zrozumiały czerwone koniki, gdy biały wrócił z lasu? narysować ilustrację do można wysłać na adres:@ wpisać w tytule: kl. 1 a lub b - etyka D. Zagórska............................................................................................................................................................................LEKCJA ETYKI W KL. II A, B, D5 majaTemat: Poznaj marzyciela. O czym marzę ja?Czy lubisz marzyć? Zastanów się i odpowiedz:Chciałabym…/Chciałbym…Mogłabym…/Mógłbym…Przeczytaj wierszHanna Januszewska ‑ MoszyńskaDalCzasem, gdy wstać mi się nie chce,bo świt jest szary i zimny,to chciałbym, wiecie, zbudzić się,choćby na krótko – kimś kudłaty, rudy łeb,nie blond jak jakiś kurczak,płynąłbym łajbą piracką – het,banderą wicher by furczał!A na banderze: czaszka ina krzyż piszczele – dwa gnaty,i ta bandera tłukłabynad moim łbem by nie wołał: „Sprzątnij!”, „Wróć!”,”Włóż sweter!”, „Weź ciepły szalik!”Po oceanach mógłbym prućwciąż dalej, dalej, cyklony rufą w pół,bez szala i rozpięty,i wicher by mi skórę tłukłod szyi aż po bym obracał, rwąc przez szkwał,aż łapy bym z łap skrwawionych bym się śmiałi strachem bym się pchałbym się pod szum, pod wiatr,wciąż naprzód, wciąż donikąd,w nieznany świat, w daleki światz burzami i z budzik (szelma – wie, co mus!)wdarłby się w dziki bym szybko zmienił kurs –w siebie z powrotem oczy bym otworzył izobaczył to, co zawsze:podłogę, okno, szafę, drzwi,codzienne, zwykłe, już mógłbym szybko wstać,wypić codzienne mleko,lecz musiałbym się cicho śmiać,jak ktoś, co był potem wdziałbym sweter (niech!),wziąłbym ten głupi szalik,bo wszystko nic i pusty śmiech,gdy się przybywa z teraz spróbuj odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących jest postać mówiąca?O czym marzy?Co lubi?Czego nie lubi?Jaka jest? Nazwij jej cechy godzi się na sweter i nawet na „głupi szalik”?Co czuje osoba mówiąca w wierszu? Nazwij te myślisz, gdzie znajduje się tytułowa dal?Znasz powiedzenie: "Odejść w siną dal?" Co ono znaczy?A jakie są Twoje marzenia? Takie jak w wierszu "Dal"? A może takie jak w wierszu J. Tuwima "Dyzio marzyciel"? ETYKI W KL. III A, B6 maja Temat: Etyka języka. Jak cię słyszą, tak cię ostatniej lekcji dowiedziałyśmy się, jak wielką moc mają słowa - i te dobre, i te chciałabym Wam przybliżyć dwa pojęcia: etyka języka i etykieta JĘZYKA - to kultura języka, czyli sposób, w jaki się zwracamy do słuchacza; zakłada on prawdomówność i okazywanie szacunku JĘZYKOWA - zwana też grzecznością językową (używanie zwrotów grzecznościowych w różnych sytuacjach).A teraz zapraszam Was do zabawy pierwszym ćwiczeniu "Etyczne i nieetyczne zachowanie podczas rozmowy " pojawi się słowo interlokutor - to znaczy uczestnik rozmowy, czyli rozmówca (osoba, z którą rozmawiasz).Pojawi się też słowo ironizujesz. Ironizować to wypowiadać się z ironią, czyli ukrytą zabawy! ETYKI W KL. I A, B8 maja Temat: Moc czarodziejskich słów. O grzeczności zachowuje się uprzejma, taktowna osoba? Na pewno wypowiada się w sposób kulturalny: używa zwrotów grzecznościowych, wita się i żegna z szacunkiem należnym rozmówcom i właściwie zawsze pamięta o zasadach dobrego chce przekazać słuchaczowi nadawca w wierszu "Moi mili"?Małgorzata StrzałkowskaMoi MiliŻycie pędzi wciąż do przodu,coraz prędzej gna i brykai czasami w tym pośpiechucoś ważnego nam więc wniosek dzisiaj stawiam,aby każdy z nas spróbowałprzy okazji, bez okazji,mówić częściej takie słowa:Do widzenia, i dzień dobryco tam słychać?, jak się czujesz?i poproszę, i przepraszamoraz proszę i dziękuję,Wtedy ludziom na tym świeciesympatyczniej ciut by a przecież o to chodzi,by się wszystkim milej żyło!Dokończ zdania:Słowa „przepraszam” używamy, kiedy…„Dziękuję” przydaje się zawsze, kiedy…Słowo „proszę” stosowane jest…A teraz dla utrwalenia zwrotów grzecznościowych zapraszam Was do zabawy ETYKI W KL. II A, B, D28 kwietniaTemat: Przepis na opowiadanie i zastanówcie się, Jak Wy radzicie sobie z nudą?NUDATa wycieczka nie miała prawa się udać. W samochodzie siedziały naburmuszone dzieciaki, które zdecydowanie wolałyby zostać w domu. Argumenty mamy jakoś zupełnie ich nie przekonywały i z minami niewróżącymi niczego dobrego patrzyły przez okna.– Naprawdę przesadzacie, chyba możecie raz na jakiś czas pojechać z nami do cioci i wujka – perswadowała im mama. – Jakoś my wytrzymujemy wizyty waszych przyjaciół i nie buntujemy się z tego powodu.– Zobaczcie, jakie dzisiaj piękne słońce – dodał tato. – A u cioci Hani i wujka Zygmunta jest taki piękny ogród, że mam nadzieję spędzić całe popołudnie w wiklinowym fotelu.– Świeże powietrze przyda się nam wszystkim – wtrąciła mama. – Ja zdecydowanie mam dosyć kurzu i spalin wielkiego miasta. Potrzebuję ciszy i zieleni drzew, a to wszystko znajdziemy u cioci Hani.– A my potrzebujemy internetu! – Janek nie wytrzymał. – Przecież oni znowu nie pozwolą nam korzystać z ich komputerów!– To wszystko macie w domu, nawet w nadmiarze – powiedziała mama. – Korzystajmy więc z tej rzadkiej okazji, że możemy się spotkać z rodziną i pobyć w niczym nieskażonej przyrodzie.– Ale my nie będziemy mieli co robić – marudziła Zuzia. – Ja umrę tam z nudów.– O, to będziesz sławna! – zawołał ze śmiechem tato. – Bo historia nie zna takiego przypadku.– Określenia „śmiertelna nuda” i „zanudzić się na śmierć” chyba o czymś świadczą, prawda? – Janek nie dawał za wygraną. – Trzeba to wziąć po w takich to właśnie niewesołych nastrojach dojechali do niewielkiego Zaleśna. Nazwa miejscowości mówiła sama za siebie. Ciocia i wujek, a właściwie „cioteczni” dziadkowie, mieszkali na skraju małego miasteczka otoczonego lasem. Ich domek był bardzo skromny, za to ogród niezwykle efektowny. Rosły tam nie tylko owoce, warzywa i zioła, ale także piękne kwiaty – duma cioci Hani. Na gości z dużego miasta czekały lody poziomkowe i pachnące ciasto drożdżowe z truskawkami, czyli ulubione słodycze dzieciaków. To na początku wzbudziło ich radość, ale potem nie było już tak przyjemnie. Zaczęły się nudzić, bo ileż można jeść świeże truskawki i poziomki? Dziwiły się, że rodzice są zachwyceni kolorami kwitnącego ogrodu – one nie widziały w tym nic ciekawego.– Mamo, ja się nudzę – powiedziała płaczliwym tonem Zuzia. – Chcę już wracać do domu!– No właśnie, wracajmy do domu – poparł siostrę Jasiek. – Zjedliśmy ciasto i lody, więc możemy już tylko wymienili uśmiechy, bo wiedzieli, co będzie dalej. I wtedy ciocia Hania wpadła na dobry pomysł.– Słuchajcie, wybierzmy się do lasu – zaproponowała. – O tej porze jest cudny i pełen zapachów, bo właśnie kwitną lipy. Tej woni zazdroszczą im nawet najlepsze perfumy.– Ja nigdzie nie idę! – zadecydował Janek. – Zostanę na tarasie i poczekam na was.– Kiedy byłam ostatnio w lesie, to spotkałam małą wróżkę – powiedziała ciocia, jakby od niechcenia. – Rzadko ją widuję, ale tym razem mi się oczach Zuzi pojawił się błysk zaciekawienia, ale Jasiek tylko prychnął lekceważąco.– Przecież żadnych wróżek nie ma! – Był o rok starszy od ośmioletniej siostry i wydawało mu się, że pozjadał wszystkie rozumy. – Ja się nie nabiorę na żadne bajki!– No więc ta wróżka siedziała na dużym głazie i czesała swoje bardzo długie włosy. – Teraz ciocia mówiła tylko do Zuzi. – A że kosmyki się poplątały, to jej pomogłam. Tak się zaprzyjaźniłyśmy.– To ja chcę iść do lasu – postanowiła dziewczynka. – A czy spotkamy dzisiaj tę wróżkę?– Tego nie wiem – odpowiedziała ciocia. – Wróżki są bowiem tak samo płochliwe jak skrzaty, więc trudno cokolwiek przewidzieć.– A te skrzaty to niby gdzie mieszkają? – Jasiek już zapomniał, że nie wierzy w bajki. – Czy ciocia je kiedyś widziała?– Całe długie życie tu mieszkam, przeszłam każdą ścieżkę w tym lesie, więc znam także jego mieszkańców – powiedziała łagodnie ciocia. – Przecież w takich miejscach żyją nie tylko zwierzęta.– To gdzie mieszkają wróżki i skrzaty? – Zuzia była poważnie tym zainteresowana.– Chodźmy do lasu, to pokażę wam ciekawe miejsca – ponowiła propozycję ciocia. – Weźmy tylko coś do picia i ruszajmy, bo szkoda razem nikt nie zgłosił sprzeciwu i wszyscy zgodnie powędrowali do lasu.– Na takich wielkich głazach przesiadują wróżki. – Ciocia wskazała spory granitowy kamień. – Głaz musi być na tyle duży, by długie włosy wróżek nie sięgały ziemi i się nie brudziły, bo te istoty bardzo dbają o urodę.– A skrzaty, gdzie mieszkają skrzaty? – dopytywał się Janek. – Też można je spotkać na kamieniach?– Skrzaty mieszkają w korzeniach drzew, takich jak to. – Tu ciocia pokazała im drzewo o mocnych korzeniach z wyżłobionymi między nimi tunelami. – Mają słabe oczy, wrażliwe na światło słońca, więc lubią miejsca ciemne i zaczęło się pasjonujące poszukiwanie dużych głazów i drzew z potężnymi korzeniami. Dzieci podchodziły do każdego znalezionego okazu i wnikliwie go badały, szukając śladów wróżek lub skrzatów. W zabawę włączyli się także rodzice, którzy z równie dużym entuzjazmem biegali po lesie. Poszukiwaniom towarzyszyły opowieści o baśniowych postaciach. Dzieci chciały wiedzieć, jak wyglądają wróżki i skrzaty, z kim się przyjaźnią i czym się zajmują. Zupełnie zapomniały, że się nudziły, i teraz wymyślały różne scenariusze spotkań z baśniowymi istotami. I, ku zdziwieniu rodziców, wcale nie czuły się rozczarowane, gdy do tego nie doszło.– Chyba byliśmy za głośno i się nas wystraszyły – przypuszczała Zuzia. – Następnym razem musimy się zachowywać cicho.– A może one jakoś się domyśliły, że nie chcieliśmy tu przyjechać? – zastanawiał się Jasiek. – Wcale bym się nie zdziwił, gdyby były na nas trochę obrażone i dlatego nam się nie pokazały. Prawda, ciociu?– Sadzę, że oboje macie rację – zawyrokowała ciocia. – Może następnym razem się uda.– Tak, koniecznie musimy spróbować, a najlepiej będzie, jeśli przyjedziemy na dłużej – zadecydował Janek. – Wtedy zwiększą się nasze szanse.– Tylko żebyś znowu nie darł się w lesie tak głośno – skarciła brata Zuzia. – Bo nic z tego w milczeniu przysłuchiwali się tej wymianie zdań i byli zadziwieni tym, jak łatwo i szybko zwykła nuda ustąpiła miejsca kreatywności i wyobraźni. Gdy dzieciaki umawiały się na kolejną wizytę już na najbliższy weekend, na twarzach rodziców pojawiły się uśmiechy. Było bowiem oczywiste, że wszyscy znaleźli przepis na nadzieję, że pomysłów Wam nie brakuje. A gdy dopadnie Was nuda, proponuję zabawy, do których linki umieszczam ETYKI W KL. III A, B29 kwietniaTemat: Słowa, słowa, słowa....Jaką moc mają słowa?Dzisiaj porozmawiamy o tym, jak ważne są słowa, które mogą nas uszczęśliwić, ale również bardzo zranić. Przeczytajcie wiersz i zastanówcie się, z których słów należałoby zrezygnować?SŁOWASą słowa, które głęboko ranią,smucą i złoszczą, chłoszczą i ganią:głupi i brzydka, leń, nieuk, gapa,niedbaluch, brudas i piegowata,mruk, drań, niezdara i nieudana,biedak i grubas, i sądzę, że są prawdziwe,gdy mnie dotyczą, mocno się dziwię!Słowa te smucą, drażnią te słowa,więc może warto z nich zrezygnować,ukryć głęboko na dnie szuflady,by nie szukały już nigdy Małgorzata Wiśniewska-KoszelaA teraz wykonajcie ćwiczenie do litery przy prawidłowych te, czytane z góry na dół, utworzą słowa:H wyrażają są przejawem wywołują przykre powodują są przejawem umacniają niszczą koleżeństwo i wywołują chęć świadczą o niskiej kulturze osoby je są przejawem świadczą o braku ______________________________Czy znane jest Wam to słowo? Jeśli nie, skorzystajcie ze słownika, Internetu lub pomocy starszych i sprawdźcie jego też, jak ważne są słowa w przyjaźni. Zapraszam Was do zabawy interaktywnej "Dobre cechy przyjaciela". ETYKI W KL. II A, B, D21 kwietniaTemat: W poszukiwaniu tym trudnym czasie, kiedy wielu ludziom jest smutno, poszukajmy wiersz Joanny Kulmowej pt. "Co to jest radość?"Co to jest radość?Niebo, kiedy nagle w kałuży wiatrniespodziany,Co nam wybiega naprzeciw,I jeszcze:wcześnie rano chleb,kiedy słońce w ostrzu noża tuż ni stąd, ni zowąd,twój uśmiech,mój tam w górze, dziko małai radość wielka:wielka jak sztandarów mokrychfurkotanie,małaJak czerwona kropelkabiedronkina białym Jakie są powody do radości poetki?2. Z czym kojarzy się mała radość, a z czym wielka?3. Jak można je wyrazić?A teraz przeczytaj opowiadanie, w którym Bączek chce się dowiedzieć, skąd się bierze “RADOŚĆ”Uśmiechnięte słońce, tańczące chmurki, kolorowe motyle, wiewiórka na drzewie, krecik, myszka, stokrotki i duży tulipan – wyliczał Bączek, oglądając wystawę obrazków w salonie. Siedzi tu od samego rana i wciąż podziwia to, co wczoraj narysowała Kasia. Pan Paweł, tata dziewczynki, zaproponował, by powiesić rysunki na ścianie. Dzięki temu powstała wspaniała wystawa zatytułowana: RADOŚĆ.– Też bym chciał tak rysować – stwierdziłem i pobiegłem na drugi koniec pokoju. Tu wisiał największy obraz, który podobał mi się najbardziej. Wiesz dlaczego? Bo była na nim cała nasza rodzina, czyli nie tylko Kasia z rodzicami, ale też Bączek i ja. Wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi.– Po czym poznać, że ktoś jest szczęśliwy? – przerwał moją zadumę Bączek.– Myślę, że ten, kto jest szczęśliwy, jest też radosny. Taki, jak każdy z nas na tym rysunku – odpowiedziałem.– A skąd bierze się radość? – dopytywał Bączek.– Hm… Trudne pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Myślałem, że przychodzi razem z tym, co jest miłe, fajne, przyjemne. Gdy coś mi się uda, to jestem radosny. Gdy Kasia wraca z przedszkola, razem z nią pojawia się radość – próbowałem znaleźć odpowiedź, choć nie byłem pewien, czy tak właśnie jest.– A może to Słonko ją przynosi, bo gdy jest słoneczny dzień, to od razu chce mi się biegać i bawić. W domu też jest weselej. Wszyscy są w dobrych humorach i często się śmieją – dołączył do moich poszukiwań Bączek.– No nie wiem. Kiedyś, gdy padał deszcz i było bardzo zimno, wszyscy tak głośno się śmiali, że aż przerwali mi popołudniową drzemkę. Okazało się, że grają w nową grę, którą tata kupił Kasi z okazji Dnia Dziecka. Pamiętasz? – zwróciłem się do Bączka.– Pamiętam. A ty pamiętasz, jak w zeszłym tygodniu świeciło piękne słońce, a Kasia od rana chodziła bardzo smutna? – przypomniał Bączek.– Tak, pamiętam. Obaj próbowaliśmy ją pocieszyć, ale się nie udało. Gdzie wtedy była radość? Przecież pogoda była piękna, dzień wolny od przedszkola, a mimo to Kasi nie chciało się nawet z nami pobawić. To był smutny poranek. A wszystko przez to, że Ola, najlepsza przyjaciółka Kasi, nie mogła tego dnia do niej przyjechać. A przecież obie tak na to spotkanie czekały. Ciekawe, czy u Oli też nie było radości – zastanawiałem się, wciąż patrząc na duży rysunek z uśmiechniętą rodzinką Słonecznych i nami, wesołymi zwierzakami.– Może radość chodzi sobie po świecie i raz jest tu, a raz tam? I dlatego nie ma jej wszędzie i zawsze – stwierdził Bączek.– No co ty! Przecież radości jest dużo i może być wszędzie. W jednym czasie na całym świecie. Tylko wciąż nie wiemy, skąd się bierze. Gdybyśmy wiedzieli, to moglibyśmy uzbierać jej tyle, by wystarczyło dla każdego. Wtedy, gdyby Kasia była smutna, wzięlibyśmy troszkę radości i dodali jej do soku albo czekoladowych płatków na śniadanie. Fajnie by było, prawda? – rozmarzyłem się i w tej samej chwili poczułem na nosie lekki podmuch Ty, jaki masz pomysł na odnalezienie radości?Namaluj odznakę, flagę RADOŚCI myślisz, jakie kolory i wzory najlepiej oddadzą jej charakter? Z jakimi kolorami kojarzy Ci się radość? Teraz zamknij oczy i wyobraź sobie krainę radości. Wyobraź sobie, że patrzysz na powiewającą na wietrze flagę tego kraju i odczuwasz radość życia. Postaraj się wyobrazić to sobie bardzo dokładnie, ze szczegółami. W jakim otoczeniu znajdujesz się Ty i flaga? Co robisz? Leżysz, siedzisz, stoisz czy się poruszasz, czy ktoś Ci towarzyszy, a jeśli tak, to kto? Jakie słyszysz dźwięki, jakie zapachy czujesz? Jaka jest pora roku, pora dnia, pogoda? Postaraj się zapamiętać ten obraz, to uczucie. W różnych trudnych sytuacjach, gdy będziesz potrzebował(a) trochę radości, zamknij oczy i przywołaj ten obraz powiewającej ETYKI W KL. III A, B22 kwietniaTemat: Babcine do przeszłości ze zdjęciami rodzinnymiCzy lubicie oglądać stare zdjęcia? Zastanawiacie się, kto jest kim? Ta śliczna dziewczyna to babcia? A ten łobuziak z wielkim guzem na czole to tata?Warto wtedy wypytać babcię (dziadka?), bo ona wszystko pamięta i chętnie wraca wspomnieniami do czasów minionych. Pomocne do zadawania pytań są stare musimy teraz chronić naszych dziadków przed zachorowaniem, ale są przecież różne formy krótkie opowiadanie, pod którym wklejam zdjęcie. Następnie odpowiedzcie na kilka historyjka„To jestem ja” - mówi babcia, wskazując na małą dziewczynkę pośród innych w klasie.„ Nasza nauczycielka, pani Reis, już dawno nie żyje. Ona znała się na żartach. Kiedyś zabrałam do szkoły swojego chomika, który mi w czasie lekcji uciekł. Cała klasa go szukała i kiedy go wreszcie znaleźliśmy, pani Reis chciała go pogłaskać. Chomik uczepił się zębami jej rękawa i tak zawisł. Pani Reis się przestraszyła i głośno krzyknęła. Wszystkie dzieci głośno się śmiały, bo to wyglądało bardzo komicznie”„Nie cieszcie się tak z cudzego nieszczęścia” – trochę zeźliła się pani Reis, ale za chwilę śmiała się razem z nami i już nie była zła na mnie i chomika.„Przyznam, że trochę było mi wtedy wstyd” – dodała babcia.„A na tym zdjęciu jest twój tata, kiedy przytrafiło mu się nieszczęście. Miał wtedy tyle lat, co ty i koniecznie chciał się wyżej wdrapać na drzewo, niż jego przyjaciel, Clemens. Nawet mu się to udało, ale drzewo było spróchniałe i nagle sucha gałąź się odłamała, tata spadł na ziemię i złamał sobie nogꔄA mnie tata mówi, że zawsze się dobrze zastanawia, zanim coś z Z tekstu Tomasza Sieczkowskiego dowiesz się nie tylko, że nowi ateiści głoszą takie wartości, jak „demokracja, sprawiedliwość, życie, miłość i prawda”, ale przede wszystkim, co ich zdaniem ostatecznie uzasadnia te wartości, czyli skąd one się biorą i dlaczego są dobre. Ponieważ neoateiści nie uznają Boga jako źródła moralność, bo ich zdaniem Boga nie ma, a ostatecznie istnieje tylko materialny świat przyrody badany przez naukę, to starają się głoszoną moralność znaturalizować, to znaczy sprowadzić do tego, co o świecie mówią nauki przyrodnicze. Poznasz więc ich propozycje redukcji etyki do biologii, fizjologii lub jej oparcia na ewolucjonizmie, a także dowiesz się, że wbrew tym próbom same ustalenia nauki nie wystarczą do wskazania konkretnych powinności moralnych, bo do tego celu, według autora, konieczne jest również odwołanie także do „filozofii, a może również religii”. Dziś już dość trywialnie brzmi stwierdzenie, że ateizm i agnostycyzm nie implikują nihilizmu. Z faktu niewiary nie wynika moralna obojętność. Każdy, nawet ateista, może wyznawać wartości, które uznaje za święte (w znaczeniu: nienaruszalne, fundamentalne). Daniel Dennett podaje osobistą listę takich wartości – w przypadkowej, bo w oryginale w alfabetycznej kolejności – demokracja, sprawiedliwość, życie, miłość i prawda1Zob. Daniel Dennett, Breaking the Spell. Religion as a Natural Phenomenon, London 2007, s. 23.. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że są to wartości wspólne dla tych, którzy wyznają światopogląd neoateistyczny bądź z nim sympatyzują. Ale dyskusja towarzysząca poglądom etycznym nowych ateistów, które omówiliśmy w tekście Etyka nowego ateizmu, nie dotyczy tego, czy można je posiadać (bo to jest raczej oczywiste), ale tego, co ostatecznie uzasadnia ich posiadanie. Skąd one się biorą i dlaczego mają być – nomen omen – dobre. A ponadto czy wartości te da się znaturalizować, to znaczy czy da się opisać całą etykę w obiektywnym języku nauk przyrodniczych? Projekt przynajmniej częściowej naturalizacji etyki zajmował myślicieli związanych później z ruchem neoateistycznym jeszcze w XX wieku. W swojej Darwin’s Dangerous Idea (1996) Daniel Dennett postawił fundamentalne pytania odnośnie do możliwości rozszerzenia rozstrzygnięć teorii ewolucji na obszar kultury. Dla wielu filozofów istotniejsze jest jednak pytanie: czy w obrębie twardej nauki (przyrodoznawstwa) da się zbudować jakieś analogiczne do teorii ewolucji wyjaśnienie moralności? I, co bodaj ważniejsze: czy owe biologiczne kategorie wyjaśniające, o ile da się je wyprowadzić, można przełożyć na język etyki normatywnej, czyli zestaw obowiązujących nakazów moralnych? Innymi słowy: czy da się znaturalizować etykę? Już z pobieżnych analiz wypowiedzi nowych ateistów wynika, że raczej nie. Dawkins rozpisuje się w Bogu urojonym o zjawisku, które nazywa moralnym Zeitgeistem (duchem czasu), czyli pewnym klimatem moralnym charakterystycznym dla danej epoki czy okresu historycznego. Jest to zjawisko z istoty kulturowe i pozostawia bardzo dużo miejsca na historyczną przygodność, nie stanowi więc zdeterminowanego procesu biologicznego ani nie daje się do niego zredukować. Podobnie brzmią uwagi z A Devil’s Chaplain [Kapłan diabła]. Dawkins stwierdza tam wyraźnie: nauka nie posiada metod, za pomocą których moglibyśmy określić, co jest etyczne. Jest to kwestia, którą rozstrzygnąć muszą jednostka i społeczeństwo2Richard Dawkins, A Devil’s Chaplain, Boston 2004, s. 34.. Powyższa wypowiedź wskazuje na dużą nieufność Dawkinsa co do możliwości redukcji moralności do nauki. Jednakże zależność między nauką a moralnością zdaje się mieć charakter historyczny. Jeśli, jak twierdzą choćby Dawkins i Steven Pinker, zauważalny i wymierny postęp moralny zawdzięczamy oświeceniu, a oświecenie ma swoje źródło w rewolucji naukowej, wówczas ignorowanie obecnego stanu badań naukowych w kontekście deskrypcji i preskrypcji (opisów i nakazów) moralnych byłoby błędem. Historyk nauki Michael Shermer konstatuje: Możemy zakorzenić ludzkie wartości nie tylko w zasadach filozoficznych, takich jak etyka cnoty Arystotelesa, imperatyw kategoryczny Kanta, utylitaryzm Milla czy etyka bezstronności Rawlsa, ale także w nauce3Michael Shermer, The Moral Arc: How Science Leads Humanity Toward Truth, Justice, and Freedom, New York 2015, s. 149.. Zauważając tę pozorną niezgodność, musimy raz jeszcze przypomnieć, że w sporze o naturę etyki chodzi o dwie różne rzeczy, między którymi wcale nie musi być logicznego wynikania: wskazanie biologicznych (ewolucyjnych) źródeł zachowań, które interpretujemy jako moralne, i utworzenie opartego na badaniach naukowych dotyczących biologicznej natury człowieka zestawu obowiązujących powszechnie norm moralnych. O ile trudno dziś kwestionować ważność i zasadność pierwszego projektu, o tyle drugi pozostaje jeszcze w fazie wstępnej i podatny jest na zasadną filozoficzną krytykę. Omawiamy teraz obydwa. Nauka a moralność Wyjaśniając początki społeczeństwa, Daniel Dennett odwołuje się do teorii umowy społecznej. Podkreśla, że moralność jest wytworem innowacyjnej perspektywy, która stała się udziałem tylko jednego gatunku, czyli Homo sapiens. Raz powstała, moralność rządzi się swoimi prawami, w dużej mierze niezależnymi od procesów czysto biologicznych (tak jak memy powielają się i mutują niezależnie od genów). Dennett jest przeciwnikiem radykalnego redukcjonizmu (nazywa go, w analogii do błędu naturalistycznego, „błędem genetycznym”), który prezentowali na przykład Edward O. Wilson i Michael Ruse, utrzymujący, że moralność, a ściślej mówiąc, nasza wiara w moralność, jest jedynie adaptacją, która powstała w celach reprodukcyjnych [gatunku]4Cyt. za: Daniel Dennett, Darwin’s Dangerous Idea. Evolution and the Meanings of Life, London 1996, s. 470.. Socjobiolodzy podkreślają, że kultura musiała wyrosnąć z naszego biologicznego dziedzictwa, ale z tego trudnego do zakwestionowania faktu nie wynika, że kultura znajduje się w służbie genów, jak chcieliby przynajmniej niektórzy socjobiolodzy. Kultura pozwala kontrolować i przekierowywać skłonności genetyczne, jak pokazują przykłady sekt religijnych, takich jak huteryci czy, w mniejszym stopniu, amisze i menonici5Zob. ibid., s. 473-475.. Jak wszakże wskazać moment, w którym pojawiła się w historii ludzkiego gatunku moralność, czyli odróżnienie tego, co dobre, od tego, co złe? Jak wyjaśnić „wzajemny altruizm” jako strategię przetrwania? Dennett jest przekonany, że powinniśmy kontynuować badania poświęcone tej kwestii, o ile bowiem należy zrezygnować z nadmiernych uproszczeń darwinizmu społecznego, o tyle sama darwinowska teoria ewolucji przez dobór naturalny może nam pomóc zrekonstruować narodziny i ewolucję moralności. Jesteśmy wytworem ewolucji, a więc także i nasza moralność musi mieć w niej swoje ostateczne źródło. W kontekście projektowanej „znaturalizowanej etyki” Dennett sugeruje wykonanie następujących kroków: musimy rozdzielić rzeczywiste rozważania moralne dotyczące konkretnych działań moralnych w otaczającym nas wielowymiarowym i wielowartościowym świecie od etycznych idealizacji, którymi są wszystkie filozoficzne systemy moralne, takie jak konsekwencjonalizm, kantyzm czy konwencjonalizm. Jak dotąd nie udało się stworzyć uniwersalnego systemu etycznego możliwego do zastosowania w każdej sytuacji praktycznej i wydaje się mało prawdopodobne, by było to możliwe w przyszłości. Jesteśmy skazani na krótkowzroczne, podejmowane pod presją czasu decyzje; musimy mieć przyjaciół, którzy naprowadzą nasze rozważania w kierunku, którego nie będziemy żałowali (czyli w stronę wypracowania takich nawyków myślenia, które rozpoznają zagrożenia zbyt łatwych decyzji i będą wrażliwe na ewentualne konsekwencje); musimy unikać kakofonii tych doradczych głosów i regresu w nieskończoność. Potrzebujemy conversation stoppers (czyli punktów, w których kończy się dyskusja etyczna) w rodzaju: „ale przyniesie to więcej szkody niż pożytku” czy „ale będzie to złamaniem obietnicy”. Trudno tę propozycję Dennetta nazwać ostatecznym rozwiązaniem kwestii etycznej ‒ i filozof jest tego świadomy. Chodzi tu raczej o proces ciągłego wzbogacania własnej refleksji moralnej, o świadome projektowanie własnych decyzji etycznych przez możliwie szerokie koncentrowanie moralnej uwagi na aspektach często niewidocznych z perspektywy abstrakcyjnych, algorytmicznych wskazań ogólnych teorii moralnych. Wszystkie te trudności sugerują jednak, że przed etyką jest intelektualnie ciekawa i ważna przyszłość. W kolejnych dekadach badania związane z tym zagadnieniem podejmowali nie tylko etycy, ale także autorzy związani z ruchem neoateistycznym. Niektórzy z nich byli świadomi trudności i problemów generowanych przez redukcję moralności do biologii. Główny z tych problemów wiąże się z przeniesieniem kategorii ewolucyjnych (dobór naturalny, przetrwanie najlepiej przystosowanych) na płaszczyznę społeczną. Darwinizm społeczny, który wydaje się naturalną konsekwencją przeniesienia kategorii „samolubności” z pojedynczego genu jako replikującej się jednostki informacji na osobę lub grupę, jest jednak nieporozumieniem. Jak twierdzi Dawkins, „samolubny” w darwinowskim sensie może być tylko gen (względnie mem), ale nie osoba, grupa czy całe społeczeństwo. Oczywiście, jednostki czy grupy mogą być egoistyczne w sensie etycznym, ale nie ma to nic wspólnego z samolubnością ewolucyjną i z niej nie wynika. Teoria ewolucji, zdaniem Dawkinsa, nie tylko nie musi promować egoizmu, ale wręcz wyjaśnia altruistyczną moralność, dla której znaleźć można w jej ramach cztery przyczyny: genetyczne pokrewieństwo (altruizm wobec osób, z którymi jesteśmy spokrewnieni, sprzyja rozpowszechnianiu naszych własnych genów); wzajemność przysług (z której korzyść odnoszą obie strony); zyskanie dobrej reputacji (jednostka zachowująca się altruistycznie wzbudza zaufanie i czerpie z tego korzyści); korzyści wynikające z manifestowanej szczodrości (polegające na reklamowaniu własnej dominacji i wyższości)6Richard Dawkins, The God Delusion, London 2006, s. 216-220.. Argumenty te mają pokazać, że zachowania moralne (altruistyczne), takie jak empatia, dobroć, współczucie czy troska, są produktami ubocznymi doboru naturalnego, starszymi od samej religii. Pierwotnie miały służyć utrzymywaniu więzi w obrębie grup pokrewieństwa i dawały tym grupom większe szanse przetrwania, podobnie jak seks służył przede wszystkim prokreacji, a tym samym przetrwaniu danej puli genów. Ale tak jak nauczyliśmy się korzystać z przyjemności seksualnych poza kontekstem prokreacji, tak też nauczyliśmy się odnajdować przyjemność w dobroci i współczuciu poza ich naturalnym kontekstem, który stanowi przede wszystkim grupa pokrewieństwa. W żaden sposób nie oznacza to redukcjonizmu ani podważania wagi moralności, tak jak – zazwyczaj – nie podważa się przyjemności płynącej ze stosunku seksualnego tylko dlatego, że nie prowadzi on do prokreacji7Ibid., s. 221. . Ewolucyjne wyjaśnienie fenomenu altruizmu, na którym koncentrowali się neoateiści, to jedno, a konstrukcja świeckiej, opartej na biologii etyki to drugie. Wszelkie – religijne i pozareligijne – próby konstruowania mającej powszechnie obowiązywać moralności są bardzo trudne, by nie powiedzieć niemożliwe. Niemniej jednak, jak zauważa Steven Pinker, unaukowienie etyki jest nie tyle projektem, ile po prostu faktem, wystarczy wprowadzić rozróżnienie na „moralność per se, którą zajmuje się filozofia (w szczególności etyka normatywna), i ludzki zmysł moralny, który jest przedmiotem psychologii”8Steven Pinker, The Better Angels of Our Nature. Why Violence Has Declined, New York 2011, s. 848.. Z zastrzeżeniem, że dociekania psychologii są obecnie prowadzone przede wszystkim z perspektywy nauk kognitywnych: podobnie, jak zobaczymy za chwilę, widzi rzecz Sam Harris. Nie wszyscy neoateiści są bowiem równie umiarkowani jak Dawkins i Dennett w kwestii możliwości redukcji etyki do biologii (fizjologii), nie wszyscy widzą też zagrożenia, które z takiej redukcji mogą wyniknąć. Sam Harris w książce The Moral Landscape (Pejzaż moralny) stawia sprawę właściwie na ostrzu noża. Trudności dla naturalizacji etyki postrzega nie w problemach filozoficznych czy metodologicznych, które by się z takim zadaniem wiązały, ale w kulturowych zależnościach, które wciąż uniemożliwiają nauce podjęcie kwestii moralnych. Relatywizm moralny nauki, czyli założenie, że nie ma ona nic wiążącego do powiedzenia w kwestiach etyki, przez prawie stulecie dawał religii niemal niedyskutowane prawo do bycia jedynym uniwersalnym wehikułem moralnej mądrości. W konsekwencji najpotężniejsze społeczeństwa na Ziemi tracą czas na omawianie takich kwestii jak małżeństwa homoseksualne, kiedy powinny koncentrować się na problemach, takich jak rozprzestrzenianie się broni nuklearnej, ludobójstwa, bezpieczeństwo energetyczne, zmiany klimatyczne, bieda i źle funkcjonujące szkolnictwo9Zob. Sam Harris, The Moral Landscape, New York 2010, s. 180.. Projekt unaukowienia etyki w Pejzażu moralnym Sama Harrisa Harris formułuje najbardziej radykalnie redukcyjny projekt unaukowienia etyki i nie zgadza się z przekonaniem, że prawdy naukowe są obiektywne, zaś prawdy etyczne kulturowo przygodne. Historyczna zmienność przekonań moralnych nie jest problemem, którego wyjaśnienie zmuszałoby do odwołania się do relatywizmu. Podobnie jak w wypadku przekonań naukowych (na przykład o płaskości Ziemi czy eterze), wynika ona raczej z ignorancji naszych przodków, a nie z przygodności samych prawd moralnych. Nasze etyczne intuicje mają swoje źródło w biologii. Z tego powodu etyka jest powiązana z nauką o świadomości (neurofizjologią). Kartezjusz twierdził, że zwierzęta, niczym pozbawione duszy automaty, nie mają zdolności odczuwania, a zatem nie mogą cierpieć, dlatego też nie mamy wobec nich żadnych moralnych obowiązków. Zdaniem Harrisa, nasza gatunkowa moralność sprowadza się do wersji utylitaryzmu: poszukiwania przyjemności i unikania cierpienia. Jako istoty społeczne nauczyliśmy się przenosić nasze intencje moralne z siebie samych na innych, w których dostrzegamy podobieństwo: „sami doświadczamy szczęścia i cierpienia i spotykając w świecie innych, zauważamy, że oni również doświadczają szczęścia i cierpienia”10Sam Harris, The End of Faith. Religion, Terror, and the Future of Reason, New York 2005, s. 186.. Dlatego tak ważna jest nauka o świadomości, albowiem im więcej wiemy o fizjologicznych uwarunkowaniach szczęścia i cierpienia, tym bardziej skłonni jesteśmy rozciągać nasze pojęcia moralne poza nasz gatunek i obejmować nimi również zwierzęta. Mówiąc inaczej, pojęciem uzupełniającym parę: przyjemność – cierpienie jest pojęcie „wspólnoty moralnej”. Zdaniem Harrisa, oznacza ono po prostu grupę, wobec której odczuwamy powinności moralne. Pojęcie to, uważa Harris, tłumaczy na przykład, dlaczego nazistowscy oprawcy mogli być kochającymi małżonkami i troskliwymi rodzicami. Wydana w 2010 roku książka Sama Harrisa The Moral Landscape: How Science Can Determine Human Values (wyd. polskie Pejzaż moralny. W jaki sposób nauka może określać wartości, 2012), której pochwał nie szczędzili, przynajmniej sądząc po opublikowanych w książce komentarzach, Ian McEwan, Richard Dawkins, Steven Pinker i Lawrence M. Krauss, jest najgłośniejszą i najbardziej rozbudowaną propozycją nowoateistycznej (meta)teorii moralnej. Zasadniczo książka składa się z dwóch ‒ bezpośrednio powiązanych ze sobą ‒ wątków. Pierwszym jest, anonsowane przez Harrisa już w Końcu wiary, przekonanie o możliwości naturalistycznej redukcji etyki. W tym duchu definiuje on cel książki jako „rozpoczęcie rozmowy o tym, jak prawdy moralne da się rozumieć w kontekście nauki”11Sam Harris, The Moral Landscape, New York 2010, s. 11.. Drugi wątek stanowi właściwa teoria etyczna, czyli przekonanie Harrisa, że fundamentalną wartością moralną jest dobrostan [well-being] istot odczuwających. Wątki te są powiązane, ponieważ Harris utrzymuje, że dobrostan jest psychologicznie, neurofizjologicznie i statystycznie wymierny, a narzędzi ilościowych do oceny poszczególnych działań moralnych może dostarczyć wyłącznie nauka. Jak czytamy we Wstępie: jedynie racjonalne zrozumienie ludzkiego dobrostanu pozwoli miliardom na pokojową koegzystencję i skupianie się na tych samych celach społecznych, politycznych, ekonomicznych i środowiskowych12Ibid., s. 15.. Redukcjonistyczna teza naturalistyczna jest, zdaniem Harrisa, falsyfikowalna (a więc naukowa), ponieważ zakłada scenariusze własnego obalenia, na przykład sytuację, w której dałoby się wykazać, że dobrostan istot świadomych nie ma żadnego związku ze stanami mózgowymi. Patrząc na to zagadnienie z nieco bardziej uporządkowanej metodologicznie perspektywy, można stwierdzić, że na naturalizację etyki składają się przynajmniej trzy różne projekty. Po pierwsze, wyjaśnienie zachowań moralnych w kategoriach neurofizjologicznych; po drugie, określenie, które wzory myśli i zachowania powinniśmy urzeczywistniać w życiu; i po trzecie, przekonanie ludzi, aby urzeczywistniali te wzory, które służą ich dobrostanowi13Zob. ibid., s. 53.. Niezależnie od oporów wobec naturalizacji nauki o moralności, naukowcy od dekad realizują pierwszy projekt. Celem Harrisa jest przede wszystkim położenie podwalin pod realizację drugiego. Definicja dobrostanu Na pojęcie dobrostanu składają się wartości, które w potocznym rozumieniu uznajemy za przyczyniające się do szczęścia. Harris opisuje je jako „wszystko, co możemy inteligibilnie uznawać za wartościowe”14Ibid., s. 38.. W tym sensie w zakres pojęcia dobrostanu wchodziłyby wartości, takie jak bezstronność [fairness], sprawiedliwość, współczucie czy ogólna troska o ziemską rzeczywistość. Centralną kategorią każdego opisu dobrostanu winno być także uwzględnienie dobrostanu innych, zwłaszcza naszych bliskich, jako podstawy moralnego zaangażowania człowieka. Jak zauważa Harris, badania psychologiczne potwierdzają część naszych intuicji moralnych: cenimy przyjaźń, to, że mamy kontrolę nad naszym życiem i wystarczające zasoby materialne, by zaspokajać nasze potrzeby. Za nieprzyczyniające się do szczęścia uznajemy samotność, bezsilność i biedę. Niektóre intuicje moralne są jednak zawodne i falsyfikowane przez naukę: potocznie sądzimy, że pragniemy posiadać możliwość szerokiego wyboru (towarów w sklepie, partnerów erotycznych i romantycznych, kolorów i kształtów płytek łazienkowych). Badania przekonują tymczasem, że zbyt duża liczba opcji powoduje dyskomfort, nie przyczynia się zatem do naszego dobrostanu. To jeden z bardziej oczywistych przykładów tego, jak nauka pomaga wyznaczać i precyzować wartości na kontinuum określającym warunki naszego dobrostanu, który, tak w wypadku ludzi, jak i zwierząt, jest zjawiskiem naturalnym15Zob. ibid., s. 46. Procedura dookreślająca pojęcie dobrostanu wiąże się z istotnymi trudnościami. Nie dość, że jest ono otwarte, czyli nie jesteśmy w stanie wskazać skończonej listy wyczerpujących warunków, okoliczności i zdarzeń, które czynią istoty świadome szczęśliwymi, ani podać wyczerpującej definicji tego pojęcia; nie dość, że mówiąc o dobrostanie, możemy mieć na myśli różne i czasami wykluczające się rzeczy, to jeszcze natrafia ono na praktyczne trudności, kiedy pojawiają się konteksty maksymalizacji ludzkiej szczęśliwości i konfliktu przyjemności (Harris podaje standardowy przykład konfliktu wolności i bezpieczeństwa). Mimo to brak nadziei na rychłe wypracowanie wszechogarniającej naukowej teorii etycznej nie powinien być traktowany jako wada tego projektu, gdyż całościowość systemu wiedzy naukowej, we wszystkich gałęziach ludzkiego poznania, pozostaje celem i ideą regulatywną, a nie już urzeczywistnionym ideałem. Pod tym względem, jak sądzi Harris, nie ma różnicy między etyką a fizyką. Krytyka fundamentalizmu i relatywizmu Projekt naturalizacji etyki ma oczywistych adwersarzy w zwolennikach stanowisk, głoszących transcendentny i uniwersalny charakter wartości moralnych pochodzących bezpośrednio od Boga i pośrednio wywodzonych z prawa naturalnego. Fundamentalna dla globalnej maksymalizacji dobrostanu jest współpraca. Z tego powodu światopoglądy religijne ‒ uwydatniające, zdaniem Harrisa i innych neoateistów, podziały i różnice między grupami ludzi, a także między ludźmi a zwierzętami ‒ stanowią ciągłe zagrożenie dla realizacji tego ideału. Sprawę dodatkowo komplikuje podzielane przez ogromną większość osób religijnych przekonanie, że ten świat nie jest światem rzeczywistym w mocnym sensie, wobec czego osiągnięcie w nim dobrostanu nie jest wartością regulatywną większości doktryn religijnych16Zob. ibid., s. 64.. Równie ważnymi przeciwnikami strategii Harrisa są jednak świeccy liberałowie, którzy – mimo że zasadniczo zgadzają się z większością neoateistycznych wniosków dotyczących dobrostanu i humanizmu – pozostają etycznymi relatywistami, to znaczy nie wierzą w istnienie obiektywnych odpowiedzi na pytania moralne. W tym sensie przeszkodą na drodze postępu moralnego jest nie tylko religijny obskurantyzm, ale także multikulturalizm, poprawność polityczna i tolerancja. Harris zdaje sobie sprawę, że moralny relatywizm lewicy jest formą reparacji za stulecia zachodniego kolonializmu, etnocentryzmu i rasizmu. Nie zmienia to jednak faktu, że szlachetne intencje stojące za tą intelektualną skromnością uniemożliwiają, jego zdaniem, konstruowanie powszechnych projektów moralnych. Podział na fakty i wartości: zamazywanie granic Pomysł na naturalizację etyki sprowadza się zasadniczo do zamazania starego, pochodzącego przynajmniej od Davida Hume’a, podziału na fakty i wartości. W filozofii uważa się najczęściej, że z faktów nie wynikają powinności, czyli z tego, że coś istnieje, nie wynika to, jak powinniśmy wobec tego czegoś postępować. Harris sądzi, że dystynkcja ta jest sztucznym, filozoficznym wymysłem i znieść ją można poprzez świadome popełnienie tego, co George Edward Moore nazwał „błędem naturalistycznym”, czyli przez redukcję wartości do faktów: uznanie, że same wartości nie są niczym innym jak faktami. Zdaniem Harrisa, podział na fakty i wartości jest iluzją przynajmniej w trzech znaczeniach: po pierwsze, cokolwiek da się wiedzieć o maksymalizowaniu dobrostanu istot świadomych, musi dać się przełożyć na fakty na temat mózgów i ich interakcji ze światem; po drugie, sama idea wiedzy obiektywnej ma wbudowane wartości (takie jak spójność logiczna, poleganie na dowodach itp.); po trzecie wreszcie, przekonania na temat faktów i przekonania na temat wartości na poziomie neurologicznym wydają się być zbudowane na tych samych procesach17Zob. ibid., ss. 20, 116-117.. W konsekwencji „z logicznych i neurologicznych właściwości przekonania wynika, że podział na fakty i wartości jest iluzją”18Ibid., s. 22., ponieważ z neurologicznego punktu widzenia przekonanie, że „Słońce jest gwiazdą” jest bardzo podobne do przekonania, że „okrucieństwo jest złe”19Ibid., s. 116.. Realizm i konsekwencjonalizm Stanowisko Harrisa jest realistyczne. Zakłada ono nie tylko, że istnieją war­tości moralne, które da się opisać na poziomie faktów (neurologicznych), ale także że wartości te da się sensownie opisać jako „dobre”, „neutralne” lub „złe”. Harris nie zgadza się zatem z relatywistami, którzy twierdzą, że sądy dotyczące wartości są logicznie nonsensowne, ponieważ nie spełniają warunku prawdziwości. Jego zdaniem, istnieją dobre i złe odpowiedzi na pytania moralne, podobnie jak istnieją dobre i złe odpowiedzi na pytania fizyczne. Z założeń tych wynika przekonanie o tym, że zasadniczo możemy porównywać ze sobą poglądy moralne i oceniać je jako lepsze bądź gorsze: Pogląd moralny A jest prawdziwszy od poglądu moralnego B, jeśli A obejmuje dokładniejsze rozumienie związków między ludzkimi myślami/ intencjami/ zachowaniami a ludzkim dobrostanem20Ibid., s. 65. . W tym sensie religijny przymus noszenia burek przez kobiety nie może zostać uznany za wartościowy (prawdziwy, dobry) pogląd moralny. W konsekwencji realistycznych i naturalistycznych założeń rozmywających dychotomię: fakty ‒ wartości otrzymujemy skomplikowaną mozaikę rzeczywistości moralnej, to jest wszystkich zdarzeń i stanów fizycznych, które mogą posiadać kontekst moralny, czyli przyczyniać się do dobrostanu istot świadomych (ludzi i zwierząt) lub ich cierpienia. Mozaika ta posiada strukturę, którą, zgodnie z założeniami Harrisa, da się naukowo opisać. W ten sposób nauka przejmie ‒ na początku częściowo, a później zapewne w całości ‒ obowiązki, które do tej pory pełniły klasyczne (to jest religijne bądź filozoficzne) teorie etyczne, tak jak od mniej więcej stu lat czyni psychologia pod postacią psychoterapii. Harris konstatuje: Im więcej wiemy o przyczynach i elementach ludzkiego spełnienia, im więcej wiemy o doświadczeniach innych ludzi, tym bardziej będziemy skłonni podejmować inteligentne decyzje na temat tego, jaką przyjąć politykę społeczną21Ibid., s. 70.. Niepełny projekt naturalistycznej etyki Scjentyzm, o który oskarża się nowych ateistów, ma być: totalizującą postawą, która traktuje naukę jako ostateczny standard i ostatecznego arbitra we wszystkich interesujących kwestiach; lub też inaczej, usiłowaniem poszerzenia samej definicji nauki i jej zasięgu, aby obejmowała ona wszystkie aspekty ludzkiej wiedzy i ludzkiego rozumienia22Masimo Pigliucci, New Atheism and the scientistic turn in the atheism movement, „Midwest Studies in Philosophy”, vol. 37, s..... Oznacza to także stopniowe przejmowanie władztwa nad dziedziną sądów i uzasadnień moralnych. Odpowiedzią na te i podobne zarzuty są przytaczane przez Victora Stengera słowa Sama Harrisa: Pejzaż moralny nie stawiał tezy, że nauka w obecnym kształcie, wąsko definiowana, może odpowiedzieć na wszystkie nasze moralne pytania. Książka ta była odpowiedzią na relatywizm moralny – ideę, że pytania dotyczące dobra i zła nie mają odpowiedzi lub że odpowiedzi na nie są zaledwie wymyślone, konstruowane kulturowo itd. Mówiąc bardziej ogólnie, nowi ateiści nie twierdzą, że nauka [science] pokrywa cały obszar ludzkiej wiedzy. Mówimy, że w każdym obszarze wiedzy istnieje ważne rozróżnienie na posiadanie dobrych racji danego przekonania i posiadanie racji złych. Religia nieustannie znajduje się po złej stronie tego podziału. W gruncie rzeczy posiada ona nawet doktrynę, która zdaje się uzasadniać owo pozostawanie po złej stronie (wiarę)23Victor Stenger, A Defense of New Atheism. A Reply to Massimo Pigliucci, „Science, Religion and Culture”, vol. 1 (1),.... Nowym ateistom nie chodzi tu o negowanie roszczeń filozofii moralnej do konstruowania systemów etycznych, ale przede wszystkim o rezygnację z religijnego (teologicznego) uzasadniania moralności i pozostawienie swobody nauce, która miałaby badać biologiczne (neurofizjologiczne) podstawy moralności i usiłować dedukować z nich postulaty, a w przyszłości być może systemy moralne, a raczej, jak można przypuszczać, jeden system moralny. Dla koniecznego i ważnego kontrastu przypomnijmy jeszcze raz, że koryfeusz ruchu neoateistycznego sprzeciwia się wywodzeniu etyki normatywnej z teorii ewolucji. Już w Samolubnym genie Dawkins pisał: nie bronię moralności opartej na ewolucji. Mówię o tym, jak rzeczywistość wyewoluowała. Nie mówię o tym, jak my, ludzie, powinniśmy się zachowywać24Richard Dawkins, The Selfish Gene. 30th Anniversary Edition, Oxford 2006, s. 2-3.. Podsumowując te rozważania, warto podkreślić, że etykę jako predyspozycję do pewnych zachowań moralnych da się więc w pewnym sensie oprzeć na ewolucjonizmie, czy może raczej spróbować wyjaśnić jej istnienie na jego podstawie. Nie otrzymujemy wszakże odpowiedzi na pytanie, dlaczego zachowujemy się moralnie czy też altruistycznie, skoro jesteśmy jedynie maszynami genowymi, wehikułami transmisji kodu genetycznego. W przeciwieństwie do badania ewolucyjnych źródeł moralności, nie wydaje się, by redukcjonistyczny projekt Sama Harrisa był wykonalny. W etyce operujemy pojęciami wartości, które nie dają się po prostu zredukować do stanów naszego mózgu, ale wynikają z kulturowych interakcji tak poziomych (między ludźmi), jak i przede wszystkim pionowych (między pokoleniami). Do opisu źródeł zachowań moralnych teoria ewolucji jest zapewne wystarczająca, ale do wskazania konkretnych powinności moralnych, które winny być naszym udziałem, potrzebujemy oprócz nauki także filozofii, a może również religii. Liczba wyników dla zapytania 'lekcja wychowawcza': 2494 Poznajmy się lepiej :) Koło fortuny Klasa 1 Klasa 2 Klasa 3 Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 lekcja wychowawcza Życzenia na nowy semestr Odkryj karty Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 Gimnazjum Dorośli Liceum Technikum Lekcja wychowawcza Wakacje Znajdź słowo Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 lekcja wychowawcza Integracja Odkryj karty Klasa 1 Klasa 2 Klasa 3 Klasa 4 Klasa 5 Lekcja wychowawcza Dopasuj uczucia Sortowanie według grup Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 Dorośli lekcja wychowawcza Polski Nasze wakacje Losowe karty Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 lekcja wychowawcza moja rodzina w językach świata Pasujące pary Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 Historia i społeczeństwo lekcja wychowawcza Umiejętności społeczne wiedza o społeczeństwie Co jest dokuczaniem? Sortowanie według grup Klasa 8 Liceum lekcja wychowawcza Psychologia rewalidacja Dokończ zdanie Koło fortuny Klasa 1 Klasa 2 Klasa 3 Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 Dorośli Liceum lekcja wychowawcza Polski rewalidacja Regulamin szkolny Odkryj karty Klasa 4 Klasa 5 Klasa 6 Klasa 7 Klasa 8 lekcja wychowawcza Ostatni rok w edukacji nie był łatwy. Trudna rzeczywistość pandemii, przeciążony program nauczania zdalnego, a także różne role społeczne i wymagania ze strony dyrekcji szkoły czy rodziców wobec nauczycieli to ciągłe wyzwania dla pedagogów. W tym niełatwym czasie niektórzy z nich po raz pierwszy wykorzystali nowoczesne technologie w swojej pracy. Inni, którzy wcześniej już z nich korzystali, poszukiwali dla nich nowych zastosowań, by urozmaicić prowadzone przez siebie lekcje. Warto więc wyróżnić tych nauczycieli, którzy starają się, by edukacja dzieci była ciekawa, a szkoła lepsza. Pomysłowi pedagodzy, którzy postawili na rozwijanie swoich kompetencji cyfrowych i w kreatywny sposób uczynili technologie nieodłączną częścią codziennych doświadczeń swoich uczniów, zostali docenieni w konkursie zainicjowanym przez Fundację Orange, organizowanym we współpracy z Głosem Nauczycielskim – Nauczyciel [email protected] Sprawdź, czym wyróżniają się nauczyciele nominowani do nagrody Nauczyciela [email protected] i jakie są ich sposoby na przekazywanie wiedzy oraz tworzenie więzi z nauczycieli cenią uczniowie? Czym cechuje się Nauczyciel [email protected]?Jak pracuje się dzisiaj polskim nauczycielom i nauczycielkom? Jak ich pracę oceniają uczniowie, rodzice oraz oni sami? Badania przeprowadzone przez Fundację Orange, których podsumowanie znaleźć można w publikacji "Między pasją a zawodem. Raport o statusie nauczycielek i nauczycieli w Polsce 2021", wskazują na rozmaite wyzwania stojące przed pedagogami na co pokazują wyniki, nauczyciele pełnią w życiu uczniów wiele ról, w tym te związane z przekazywaniem wiedzy, byciem liderem, kształtowaniem postaw, wychwytywaniem talentów i problemów uczniów, a także wspieraniem rodziców w ich rozwiązywaniu. 63% rodziców i 55% uczniów jest zadowolonych z poziomu nauczania w szkole, ale to budowanie relacji z uczniami i zapewnienie im bezpiecznych warunków do nauki określane jest jako kluczowe. – Uczniowie, którzy czują się dobrze na lekcji, którzy lubią swoich nauczycieli i ufają, że ci przekażą im wiedzę w sposób zrozumiały i dobrze przygotują ich do egzaminów, dużo lepiej i szybciej się uczą – wyjaśnia dr Anna Buchner, socjolożka i badaczka społeczna, jedna z autorek uczniów szanuje nauczycieli za ich wsparcie w trudnych sytuacjach – oczekują od nich czasu i przestrzeni na zwyczajną rozmowę. Relacje z uczniami są także ważne dla samych nauczycieli. W badaniu podkreślają, że to jeden z najważniejszych aspektów ich pracy. Doceniają też, że specyfika zawodu chroni ich przed nudą i monotonią, ponieważ każdy dzień przynosi nowe radości, ale i wyzwania, na które trzeba utrudnieniem w codziennej pracy nauczyciela okazała się pandemia COVID-19 – aż 62% nauczycieli twierdzi, że związane z nią okoliczności wpłynęły negatywnie na postrzeganie ich statusu. W tym szczególnie trudnym czasie Fundacja Orange postanowiła więc wesprzeć środowisko nauczycielskie i docenić pedagogów, którzy w zetknięciu z nauczaniem zdalnym wykazali się odwagą, otwartością i kreatywnością. We współpracy z Głosem Nauczycielskim, który już od 20 lat organizuje konkurs Nauczyciel Roku, zorganizowała pierwszą edycję zupełnie nowego konkursu Nauczyciel [email protected]Nauczyciel [email protected] – jak buduje relację z uczniami i w jaki sposób przekazuje swoją wiedzę?Nauczyciel [email protected] wcale nie musi być informatykiem ani geekiem. Wyróżnia go raczej potrzeba szukania nowych rozwiązań, także cyfrowych, które być może wydają mu się czasem skomplikowane i nieoczywiste, ale w gruncie rzeczy ułatwiają mu budowanie relacji z podopiecznymi i lepsze rozumienie ich potrzeb. To ktoś, kto dostrzega, że uczniowie potrzebują dziś innego podejścia do edukacji niż ich rówieśnicy 20 lat temu i ma odwagę uczyć inaczej, pozostawiając swoim wychowankom przestrzeń, by pytać "po co, dlaczego i jak".Jednym słowem: Nauczyciel [email protected] to pedagog, który stawił czoła trudnościom i przeszkodom wynikającym z nauki zdalnej, który zmienia swoje podejście do nowych technologii i w optymalny sposób wykorzystuje oferowane przez nie możliwości, by jeszcze skuteczniej uczyć i rozwijać relacje z uczniami. Kim jest Nauczyciel [email protected]? Jakie ma kompetencje?Nauczycielem [email protected] została Joanna Mikusek-Przystajko, nauczycielka etyki w Społecznym Zespole Szkolno–Przedszkolnym w Kudowie Zdroju. Na zajęciach z etyki, które prowadzi, wspólnie z uczniami programuje roboty na przykład tak, by poruszały się one od wybranej wartości do drugiej. Razem budują też zbiory różnych sytuacji, po których robot musi się poruszać i reagować (światłami, dźwiękiem) w odpowiedni wykorzystać roboty na lekcji etyki? Historia Joanny Mikusek-PrzystajkoZwyciężczynią konkursu została reprezentantka naszego regionu – Joanna Mikusek-Przystajko, nauczycielka etyki i pedagożka szkolna ze Społecznego Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Kudowie-Zdrój. Uwagę konkursowego jury przykuł zwłaszcza jej autorski pomysł na to, jak wykorzystać roboty na lekcji etyki. W trakcie swoich zajęć wraz z uczniami programuje roboty Photony, które jeżdżą później od jednej wybranej wartości do drugiej. Wspólnie kreują także zbiory rozmaitych sytuacji, po których Photon musi się poruszać i odpowiednio reagować, np. używając świateł czy dźwięku. Podczas lekcji pani Joanna i jej podopieczni korzystają także z Ozobotów, które umożliwiają im np. tworzenie drogi Najważniejsze jest dla mnie podążanie za młodymi ludźmi. Widzę i słyszę, jak (często nie wprost) sygnalizują swoje potrzeby. Wierzę, że ich zaspokojenie w naturalny sposób uruchamia uczniów w procesie edukacji, aktywuje ich ciekawość i zaangażowanie. Podłożem tych działań jest budowanie relacji. Jako osoba pracująca także z młodzieżą uzależnioną, spotykam rodziców, którzy wręcz panicznie boją się, gdy dzieci sięgają po tablet czy korzystają z Internetu. Wystarczy poznać ten świat, by pozbyć się tego lęku. Mam poczucie, że poznając technologię cyfrową, odkryłam świat moich uczniów, świat ich codzienności – tłumaczy Joanna przejście na "drugą stronę cyfrowej mocy", jak mówi pani Joanna, nastąpiło za sprawą edukacji zdalnej, to zmiana zaczęła się nieco wcześniej. Będąc „humanistką z krwi i kości”, postanowiła podążać za uczniami i zgodnie z ich prośbą zgłosiła klasę do programu #SuperKoderzy, wybierając ścieżkę Odkrywcy Fizyki. To doświadczenie sprawiło, że zaczęła interesować się rozwojem swoich kompetencji cyfrowych i nowymi technologiami. Trudny okres pandemii tylko umocnił te postanowienia, zaś pani Joanna zaczęła regularnie szkolić się w tym Myślę, że dzięki tej zmianie moje zajęcia stały się ciekawsze i bardziej angażujące. Uczniowie żywiej reagują na treści, które z nimi omawiam. Mam poczucie, że nasza relacja weszła na inny poziom – dzięki temu, że korzystam z zasobów cyfrowych, lepiej rozumiem uczniów, a oni to czują. Wydaje mi się, że technologia stała się mostem, który połączył mnie z młodymi ludźmi. Jedną z największych trudności było pokonanie własnych barier w głowie i obawy, jak sobie poradzę. Zdecydowałam się jednak "przekwalifikować" dla moich uczniów - znudzonych nauką i przestraszonych czekającą ich w 7. klasie fizyką – podsumowuje Joanna Mikusek-Przystajko. Karolina Stępniewska: - Często słyszy się, że w szkołach nie ma etyki, bo jest za mało chętnych. Jak to wygląda w placówkach, w których pani uczy? Czy ma pani wielu uczniów? Ewelina Sławek, nauczycielka etyki w szkołach podstawowych: - Tak, w moich szkołach było wielu chętnych. W klasach I-III grupy z poszczególnych klas są łączone i liczą ok. 10-15 osób. W całej szkole jest 5 takich grup. Natomiast w szkole społecznej są 4 grupy, po 5-10 uczniów. To rzeczywiście niemało. Od czego zaczyna Pani wprowadzanie dzieci w świat etyki? - Lekcje etyki w młodszych klasach to przede wszystkim nauka przez zabawę, nie prowadzimy zeszytów, siedzimy w kręgu, rysujemy na brystolach, kolorowych kartkach, rozwiązujemy łamigłówki. Przede wszystkim praktyka, nie teoria. Pierwsze lekcje zaczynają się od budowania takiej grupy, jej integracji, wzajemnego poznania się. Trwa to nawet do 3-4 zajęć. Następnie dowiadujemy się, co to jest etyka, o czym będziemy się uczyć, w jaki sposób zdobyte informacje możemy wykorzystywać na co dzień. W starszych klasach pierwsze lekcje również rozpoczynam od integracji grupy. Tutaj prowadzę zajęcia zarówno teoretyczne (głównie dyskusja), jak i praktyczne, np. wykorzystując dramę. Jak reagują sześciolatki na zagadnienia poruszane na lekcjach? - Sześciolatki bardzo lubią zajęcia etyki, często dzielą się swoimi obserwacjami lub doświadczeniami, jakie zdobyły do tej pory. Na pewno nie można prowadzić z nimi dyskusji, ale raczej wysłuchać ich racji i odpowiednio je skomentować. Dzieci są bardzo chłonne. Czy są bardziej ciekawe świata niż starsze dzieci ? - Myślę, że dzieci niezależnie od wieku są bardzo ciekawe świata. Starsi uczniowie bardzo chętnie wdają się w dyskusję. I tego też uczymy - kulturalnej wymiany zdań, mądrej, popartej argumentami. Lubią rozmyślać nad problemami i proponować rozwiązania, które później wspólnie analizujemy. Z moich obserwacji wynika, że uczniowie są zainteresowani tematyką zajęć. Zadają mnóstwo pytań, są aktywni. Zdarzają się zabawne momenty, np. na jednej z ostatnich lekcji etyki w III klasie podstawówki, kiedy temat dotyczył różnych substancji, których dzieci nie powinny brać, uczeń zapytał mnie, dlaczego dorośli chętnie piją alkohol, a dzieciom on w ogóle nie smakuje (śmiech). O czym właściwie rozmawiacie na lekcjach? - Z najmłodszymi rozmawiam o koleżeństwie, odpowiedzialności, pomocy najbliższym, sprawiedliwości, tolerancji, zachowania się w miejscach publicznych, poznania samego siebie, swoich cech i ich nazywania itp. W starszych klasach poruszane są już trudniejsze zagadnienia związane z normami i zasadami, obowiązkami, wartością osoby, pojęciem szczęścia, wolności i praw itp. Wspomniała pani o wykorzystywaniu na co dzień informacji zdobytych na lekcjach etyki. W jaki sposób dzieci mają to robić? Co im te lekcje dają? - Uczymy się np. pomocy dorosłym. Na moich lekcjach uczniowie dostają odrysowaną własną dłoń i w niej malują czynność, przy której pomagali przez cały tydzień rodzicom czy komuś starszemu, potem to wspólnie omawiamy. Inny przykład dotyczy kulturalnego zachowania się przy stole, czy w miejscach publicznych - co od razu mogę weryfikować przebywając z najmłodszymi w szkole. Myślę, że lekcje etyki dają dzieciom, i to niezależnie od tego, czy są starsze, czy młodsze, szerszy ogląd na świat i jego problemy. Uczymy się właściwych postaw, takich, które będą zgodne z różnymi normami i wartościami w ich przyszłym życiu Podobno Jan Hartman, etyk, wyraził kiedyś opinię, że nie wyobraża sobie, o czym miałby prowadzić przez wiele lat zajęcia z etyki w szkole. Czy Pani, jako nauczycielce etyki w szkole podstawowej, bywa trudno wymyślić temat kolejnej lekcji? Skąd czerpie Pani pomysły i inspirację? - Nigdy nie miałam problemu z wymyślaniem tematów kolejnych lekcji, tym bardziej, że opieram się na podstawie programowej, a tematyka zajęć z etyki jest dość szeroka i nie dotyczy tylko etyki sensu stricto. Inspirację czerpię często od samych dzieci, czytam literaturę dla nich przeznaczoną, a także codzienne życie podsuwa wiele tematów. Czy korzysta pani z podręczników? - Nie. Dla klas I- III jest podręcznik metodyczny dla nauczyciela pt. "Chcemy być lepsi". Niestety uważam, że jest on niedostosowany dla najmłodszych. Przez jakiś czas prowadziłam lekcje wg podręcznika i moi uczniowie się nudzili. Za mało praktyki, za dużo teorii. W mojej opinii istnieje potrzeba zredagowania podręcznika tak, by bardziej spełniał potrzeby edukacyjne najmłodszych. Natomiast dla klas IV-VI niestety nie ma żadnych pomocy naukowych. Moje lekcje opierają się na podstawie programowej i własnym doświadczeniu z prowadzenia takich zajęć. Z tego, co wiem, dla gimnazjum również nie ma książki, natomiast dla liceum i technikum jest rewelacyjny podręcznik, który mogę polecić - autorstwa Jakuba Kapiszewskiego i Pawła Kołodzińskiego. Pani Magdalena Środa również napisała podręcznik dla szkół ponadgimnazjalnych. A czy zdarza się, żeby dzieci pytały o religię, Boga? Czy to trochę tak, że są dwa obozy: ci, którzy chodzą na etykę, i ci, którzy chodzą na religię? W młodszych klasach nie zdarzyło mi się, aby dzieci pytały o Boga. Może dlatego, że oprócz uczęszczania na lekcje etyki, część grupy chodzi również na religię, jeśli plan lekcji na to pozwala. W mojej szkole jest taka możliwość, tylko rodzice muszą zadeklarować ocenę, która ma być wpisana na świadectwie. Uważam, że to dobre rozwiązanie. Oczywiście jest też spora grupa dzieci, które chodzą tylko na etykę. Nie ma czegoś takiego jak obozy. Natomiast w starszych klasach one istnieją i tutaj już pojawiają się pytania o Boga i religię. Są to trudne rozmowy, dotyczą np. wiary, sytuacji Kościoła, jego stosunku do społeczeństwa i bardzo często prowadzone są w oparciu o usłyszane w mediach opinie i stanowiska. Cieszę się, że uczniowie nie boją się poruszać trudnych kwestii. Jak ocenia pani podpisanie przez minister Kluzik-Rostowską rozporządzenia o obowiązku zorganizowania lekcji etyki w każdej szkole, w której jest choć jeden chętny? Czy wierzy pani, że dyrektorzy szkół zastosują się do nowych wytycznych? Tyle się słyszy o problemach z organizowaniem lekcji etyki, nawet kiedy są chętni... - Ja nigdy nie spotkałam się z problemem organizacji lekcji etyki. Nie miałam też nieprzyjemnych sytuacji ze strony dyrekcji, rodziców czy nauczycieli. Jestem pozytywnie nastawiona do podpisanego rozporządzenia i nie mam podstaw, by wątpić w jego skuteczność. Ewelina Sławek - nauczycielka etyki w szkole podstawowej w Izabelinie pod Warszawą (klasy I-III) oraz w Społecznej Szkole Podstawowej nr 13 w Warszawie (klasa V)

pomysł na lekcje etyki